Czuję, że znowu jestem w formie, jak w młodzieżowych mistrzostwach Europy, kiedy to zdobyłem złoto. Trochę mnie rywalizacja na pierwszym torze kosztowała zdrowia, ale ja się rozkręcam z biegu na bieg, więc jestem spokojny. To było takie przetarcie - powiedział Dobek.

 

Pochwalił także bieżnię na Stadionie Narodowym w Pekinie. - Jest naprawdę szybka i jeśli się to wykorzysta, można osiągnąć doskonały wynik.

 

Najlepszy czas uzyskał brązowy medalista mistrzostw Afryki 2014, reprezentant Kenii Nicholas Bett - 48,37. - Chciałbym jednak mimo wszystko, by to właśnie Europejczycy pokazali, że stać nas na szybkie bieganie. Zaskoczony jestem takim wynikiem Kenijczyka, ale to są mistrzostwa świata. Trzeba mieć trzy dobre biegi i należy je mądrze rozegrać - podkreślił Dobek.

 

Pecha miał lider tegorocznej listy IAAF Bershawn Jackson. Amerykanin potknął się na ostatnim płotku i w swej serii zajął siódme miejsce (50,14), a generalnie 34. Startowało 41 zawodników. - Jestem bardzo zawiedziony, bo wszystko wskazywało na to, że powinno być bardzo dobrze. Straciłem rytm, nie miałem już szans, by odrobić stratę. Na treningach było bez problemów, wręcz znakomicie. Przyjechałem tutaj w bardzo dobrej formie - mówił wyraźnie zasmucony mistrz świata sprzed 10 lat Jackson.

 

Dobek uważa, że Amerykanin zapłacił tak wysoką cenę za zbytnią koncentrację się na komercyjnych mityngach. - Szkoda, że tak się stało. Wydaje mi się, iż przejście eliminacji nie jest aż tak dużym problemem - ocenił.