Ani Śląsk ani Podbeskidzie niczym nie zaskoczyli kibiców w początkowej fazie spotkania. Goście zaczęli ostrożnie i cofnięci czekali na ataki gospodarzy. Zespół trenera Tadeusza Pawłowskiego uzyskał zdecydowaną przewagę, ale ponieważ był zmuszony do ataku pozycyjnego, wypracowywanie sytuacji bramkowych nie przychodziło mu łatwo.

 

Pierwszy na listę strzelców mógł się wpisać defensywny pomocnik Krzysztof Danielewicz, który tym razem został nietypowo ustawiony tuż za plecami Kamila Bilińskiego, ale Emilijus Zubas nie dał się zaskoczyć strzałem z kilku metrów. Kilka minut później ponownie przed szansą stanął Danielewicz, ale tym razem trafił w poprzeczkę. Przy tej akcji świetnym podaniem popisał się Flavio Paixao.

 

Portugalczyk jeszcze lepsze zagranie zademonstrował dwie minuty później, kiedy lobem przerzucił piłkę nad obrońcami Podbeskidzia do wybiegającego na wolne pole Roberta Picha. Słowak uderzył lekko po ziemi i Śląsk prowadził 1:0.

 

Wrocławianie chcieli iść za ciosem i szanse na drugiego gola miał Biliński. Napastnik gospodarzy z pola karnego uderzył jednak lekko i wprost w Zubasa.

 

Podbeskidzie mimo utraty gola, nadal grało defensywnie. Pierwszą groźną akcję podopieczni trenera Dariusza Kubickiego stworzyli po pół godzinie gry, kiedy zza pola karnego groźnie uderzył Jakub Kowalski. To był sygnał do ataku, bo Śląsk zadowolony z prowadzenia grał coraz bardziej ospale. Kilka chwil później prawą stroną przedarł się Damian Chmiel, ale z pola karnego trafił w Mariusza Pawełka. Jeszcze lepszą okazję miał Frank Adu. Lewy obrońca mając przed sobą tylko bramkarza wrocławian uderzył bardzo mocno i bardzo wysoko.

 

Druga część spotkania zaczęła się doskonale dla gości, bo już pierwsza akcja przyniosła im rzut karny i w rezultacie gola. W polu karnym Adam Kokoszka próbował wybić piłkę, ale trafił w nogę wprowadzonego w przerwie Roberta Demjana i sędzia Daniel Stefański wskazał na jedenasty metr. Pawełek wyczuł Marka Sokołowskiego, ale nie zdołał sięgnąć piłki.

 

Spotkanie wyraźnie się ożywiło i chwilę później mogło być 1:2. Po uderzeniu Demjana zza pola karnego piłka odbiła się od Kokoszki i zmierzała w górny róg bramki, ale Pawełek zdołał końcami palców ją sięgnąć. W odpowiedzi Biliński strzelał z szesnastu metrów, ale trafił w poprzeczkę. Blisko zdobycia gola był również Paixao, lecz z kilku metrów chybił.

 

Najlepszą okazję Portugalczyk zmarnował w 62. minucie. Chwilę wcześniej był faulowany w polu karnym przez Franka Adu i sędzia odgwizdał rzut karny. Do piłki podszedł sam poszkodowany, uderzył w dolny róg, ale Zubas świetnie go wyczuł.

 

W 69. minucie trener Pawłowski wpuścił na boisko Jacka Kiełba w miejsce Picha, co część kibiców skwitowała gwizdami. Już w pierwszej akcji wprowadzony były zawodnik Korony Kielce mógł zaliczyć asystę, ale tak fatalnie zagrał piłkę wzdłuż bramki, że posłał ją na aut.

 

Im było bliżej końca spotkania, tym Podbeskidzie coraz bardziej się broniło, a napór Śląska rósł. Piłka jednak jak zaczarowana nie chciała wpaść do siatki gości. Wrocławianie nadal za to ostrzeliwali poprzeczkę bramki Zubasa – po Danielewiczu i Bilińskim trzecie trafienie zaliczył Dudu Paraiba. Bohaterem gospodarzy a katem gości mógł zostać młody Michał Bartkowiak. 19-letni pomocnik w końcówce spotkania był sam na linii pola karnego, ale przy strzale się poślizgnął i zamiast do siatki trafił w bramkarza.


Śląsk Wrocław – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (1:0)

 

Bramki: 1:0 Robert Pich (16), 1:1 Marek Sokołowski (49-karny).

 

Żółte kartki: Paweł Zieliński, Tomasz Hołota, Tom Hateley - Frank Adu Kwame, Dariusz Kołodziej.

 

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 6 742.

 

Śląsk Wrocław: Mariusz Pawełek - Mariusz Pawelec (77. Paweł Zieliński), Piotr Celeban, Adam Kokoszka, Dudu Paraiba - Flavio Paixao, Tomasz Hołota, Tom Hateley, Krzysztof Danielewicz, Robert Pich (69. Jacek Kiełb) - Kamil Biliński (86. Michał Bartkowiak).

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Emilijus Zubas - Marek Sokołowski, Krystian Nowak, Kristian Kolcak, Frank Adu Kwame - Jakub Kowalski (83. Fabian Hiszpański), Kohei Kato (46. Robert Demjan), Adam Deja, Lukas Janic (76. Dariusz Kołodziej), Damian Chmiel - Mateusz Szczepaniak.