H jak Harmonogram. Przez ostatnie dwa lata organizatorzy przeprowadzili eksperyment. Zwykle finały wielkich szlemów odbywają się w weekend – panie grają o tytuł w sobotę, a panowie w niedzielę. Amerykanie chcieli jednak być oryginalni (i więcej zarobić). Finał mężczyzn odbywał się w poniedziałek. Dzięki temu tenisiści mieli być bardziej wypoczęci i zapewnić lepsze widowisko. Eksperyment nie przełożył się jednak na oglądalności i w tym roku US Open wraca do tradycyjnego, 14-dniowego trybu.

I jak Ile? Oj, dużo. A nawet bardzo dużo zarobią w tym roku najlepsi tenisiści świata. Pula nagród zwiększyła się w porównaniu z zeszłym sezonem o 10 procent i wynosi ponad 42 miliony dolarów. W US Open finansowo – nie ma przegranych. Za porażkę w 1. rundzie na konto wpływa prawie 40 tysięcy dolarów, czyli niemal 150 tysięcy złotych. Triumfatorzy turniejów singlowych zgarną 3 miliony 300 tysięcy dolarów, czyli ponad 12 milionów złotych! Warto dodać, że US Open było pierwszym wielkoszlemowym turniejem, na którym wyrównano pulę nagród rozgrywek kobiecych i męskich. Panie zarobiły w Nowym Jorku tyle samo, co panowie już w 1973 roku. Dla porównania – w Australii i Francji równouprawnienie panuje dopiero od 2007 roku.

J jak Janowicz. Jerzy US Open lubił od najmłodszych lat. Jako junior doszedł na Flushing Meadows do finału! W 2007 roku przegrał walkę o puchar do lat osiemnastu z Ricardasem Berankisem z Litwy. W seniorskich rozgrywkach od takiego sukcesu na razie jest daleki. Na Flushing Meadows wystąpił trzy razy. Najlepszy rezultat osiągnął przed rokiem – dotarł do 2. rundy. W tym sezonie w pierwszym meczu zmierzy się z Hiszpanem Pablo Carreno Bustą.

K jak korki. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wybiera się na US Open samochodem. No, chyba że ma zapewnione miejsce parkingowe. Park Flushing Meadows znajduje się w centrum dzielnicy Queens. Można do niego dojechać dwiema drogami ekspresowymi, ale często obie są zapchane. A korki w tej okolicy  trudno porównać z zatorami w innych miastach. Kilkaset metrów od centrum tenisowego znajduje się stadion jednej z najlepszych bejsbolowych drużyn świata – New York Mets. Obiekt Citi Field może pomieścić 45 tysięcy kibiców.  A pobliskie korty w trakcie US Open codziennie odwiedza 50 tysięcy fanów. Nic więc dziwnego, że kiedy nadchodzi tenisowe święto, każda amerykańska telewizja ostrzega – nie wsiadajcie do samochodu, wybierzcie metro!

L jak Luz. Na terenie kortów jest dużo obostrzeń dla przeciętnych kibiców, ale za kulisami panuje luz większy niż na jakimkolwiek innym turnieju. Jeszcze kilka lat temu dziennikarze mieli wstęp do szatni zawodników! Teraz tak fajnie już nie jest, ale każdy akredytowany przedstawiciel świata mediów może się umówić na rozmowę z tenisową gwiazdą w ogrodzie,  w którym relaksują się najlepsi tenisiści świata.

M jak Murray. Andy zalicza się w tym sezonie do wąskiego grona faworytów. W ostatnich miesiącach prezentuje znakomitą dyspozycję. Poprawił przede wszystkim przygotowanie fizyczne, które podczas wycieńczającego, dwutygodniowego turnieju, jest po prostu niezbędne. W 2012 roku poczuł smak zwycięstwa na Flushing Meadows. To właśnie w Nowym Jorku wygrał pierwszy turniej wielkoszlemowy w karierze. Przed rokiem przegrał w ćwierćfinale z Novakiem Djokovićem. To właśnie Serb jest w tym roku faworytem bukmacherów.

N jak Novak. Djoković US Open wygrał tylko raz – w 2011 roku – ale bukmacherom to nie przeszkadza. Przed rokiem pożegnał się z Nowym Jorkiem po półfinałowym spotkaniu z Keiem Nishikorim. Ale w tym roku lider rankingu gra jeszcze lepiej niż w sezonie 2014. Wygrał Australian Open i Wimbledon, a w finale turnieju Rolanda Garrosa niespodziewanie przegrał ze Stanem Wawrinką. W Nowym Jorku może liczyć na gorący doping. Amerykańska publiczność uwielbia dobre show. A to oznacza, że uwielbia Djokovića.

O jak Oko. Oczywiście sokole. US Open to pierwszy wielkoszlemowy turniej, na którym skorzystano z systemu weryfikacji decyzji sędziów. Hawk eye po raz pierwszy zastosowano w Nowym Jorku w 2006 roku.