P jak prowiant. Na US Open jedzenie jest ważne. Bardzo ważne. Amerykańscy kibice traktują turniej jak rozrywkę. Porównywalną z wizytą w kinie. Praktycznie każdy fan na trybunach coś je. A w przerwie meczu wychodzi z kortu, żeby – tak, tak – zjeść. Na terenie znajduje się 11 restauracji. Takich bardziej ekskluzywnych. I 15 barów z szybkim jedzeniem. Do tego dochodzi 5 stoisk w obrębie kortu centralnego. Każdy znajdzie coś dla siebie. Aha – w ofercie nie brakuje alkoholu. I to nie niskoprocentowego.  Jednym ze sponsorów turnieju jest… producent wódki.

R jak Radwańska. Agnieszka oczywiście. US Open to jedyny turniej wielkoszlemowy, na którym Polka nie awansowała nawet do ćwierćfinału. Czterokrotnie jej przygoda z Nowym Jorkiem kończyła się na 4. rundzie. Przed rokiem przegrała już w drugim spotkaniu, z Chinką Shuai Peng. W tym sezonie los nie był dla Radwańskiej łaskawy. W 1. rundzie zagra z Czeszką Kateriną Siniakową. Później trafi na… Polkę. Zwyciężczynię spotkania pomiędzy Magdą Linette a własnaą siostrą – Urszulą. Później jest jeszcze gorzej. 3. runda to potencjalna rywalizacja z potężnie uderzającą Amerykanką, Madison Keys, a w 1/8 finału Polka może zagrać z liderką rankingu, Sereną Williams.

S jak Sampras. Pete triumfował na US Open pięciokrotnie. W 2003 roku na korcie Arthura Ashe’a oficjalnie ogłosił zakończenie kariery. Organizatorzy amerykańskiego wielkiego szlema przygotowali dla Samprasa specjalną ceremonię, podczas której mógł się pożegnać z kibicami. Łzy wzruszenia popłynęły po jego twarzy, kiedy dziesiątki tysięcy fanów zgotowały mu owację na stojąco.

T jak Tiffany. Słynny jubiler przygotowuje srebrne trofea, które są wręczane triumfatorom US Open. Wyprodukowanie cennego pucharu  trwa aż pół roku!

U jak Ubranie. US Open to prawdziwa rewia mody. Organizatorzy amerykańskiego turnieju, w przeciwieństwie do Brytyjczyków z Wimbledonu, nie wprowadzają żadnych ograniczeń. Tenisiści nie muszą się ubierać na biało. Nie muszą się też martwić, że za dużo odsłonią. Do historii przeszło kilka strojów Sereny Williams. W 2002 roku Amerykanka wystąpiła w obcisłym, błyszczącym czarnym kombinezonie, nazwanym przez kibiców strojem kobiety-kota. Dwa lata później liderka rankingu wyszła na kort w dżinsowej spódniczce, bluzce odsłaniającej pępek i lakierowanych kozakach. Buty były skonstruowane tak, że po rozgrzewce Serena odczepiała cholewkę i zostawała w błyszczących adidasach.

W jak Williams. Serena już za dwa tygodnie może przejść do historii. Na US Open walczy o 22. wielkoszlemowy tytuł w karierze. Co ważniejsze – o czwarty z rzędu. Klasycznego wielkiego szlema w erze open (od 1968 roku) wywalczyły tylko dwie tenisistki w historii – Australijka Margaret Court i Steffi Graf. Niemka w ostatnich wywiadach przyznała, że z całego serca życzy Serenie, żeby wyrównała jej osiągnięcie, ale ostrzega – walka o triumf w czterech najważniejszych turniejach sezonu jest wycieńczająca. A stresu, jaki odczuwała na US Open w 1988 roku nie da się z niczym porównać. „W finale się po prostu dusiłam.” – powiedziała Graf.

Z jak Zagrożenie. US Open to jedna z najlepiej strzeżonych imprez sportowych świata. Zagrożenie atakami terrorystycznymi Amerykanie traktują bardzo poważnie. Co sezon zaostrzają przepisy. W tym roku na korty nie można wnieść na przykład… plecaka. Dozwolone są tylko torby przewieszane przez ramię. Oczywiście o określonych wymiarach. Przy bramkach zabrane zostaną też flagi, banery, napoje, jedzenie, aerozole, rakiety tenisowe, komputery, kamery i kijki ułatwiające zrobienie selfie.