W niedzielę 30 sierpnia zespół Belle Vue Aces rozegrał ostatni mecz sezonu zasadniczego na domowym torze przy Kirky Lane. Mark Lemon musiał radzić sobie bez Słoweńca Mateja Zagara. Matej jest solidnie poobijany. Nadgarstek i kolano ucierpiały w Horsens, z kolei w Gorzowie Wielkopolskim Zagar uskarżał się na ból biodra i pachwiny. Lemo, waleczny Australijczyk, który jest menedżerem Asów, wierzy, że Matej wykuruje się na fazę play-off Elite League. Ba, ale aby znaleźć się w najlepszej czwórce, trzeba liczyć na ogrom szczęścia. Co prawda Scott Nicholls pokłada ogromne nadzieje w zespole ludzi dbających o przyszłość Belle Vue Aces, lecz arytmetyka jest okrutna. Scott, który doskonale zna tor Wilków, nie boi się o formę Craiga Cooka, aktualnego wicemistrza Wielkiej Brytanii, ale pamięta, że 7 kwietnia Zagar zdobył na Monmore Green 9 punków.

Przy absencji Słoweńca i stosowanym zastępstwie zawodnika, trudno będzie pokonać drużynę Petera Adamsa. Asy przegrały już w tym sezonie na obiekcie Wilków 41-49, a dziś wieczorem potrzebują olśniewającego występu, aby przedłużyć nadzieje na awans do fazy play-off. Wczoraj chłopcy z Belle Vue Aces wygrali co prawda 53-37 z Leicester Lions, ale nie jest żadną tajemnicą, że Freddie Lindgren i spółka zawieszą wyżej poprzeczkę aniżeli Doyley i pozostałe Lwy. Asy zajmują czwarte miejsce w tabeli z dorobkiem 49 punktów. Jeśli zainkasują maksymalną pulę w starciu z Wilkami, ukończą zasadniczą część sezonu z 53 punktami na koncie. Niby sporo, ale warto pamiętać, że King’s Lynn Stars depczą Asom po piętach. Gwiazdy plasują się na piątej pozycji z dorobkiem 48 punktów, ale mają aż 3 mecze do rozegrania. Arcytrudny pojedynek na wyjeździe z Piratami z Poole, aktualnymi mistrzami Elite League i spotkanie, które nie doszło do skutku w środę 26 sierpnia na własnym torze z Rudzikami ze Swindon. Gwiazdy mogą jeszcze podreperować dorobek w meczu z Leicester Lions na własnym torze. Żużlowcy z King’s Lynn mogą zamknąć regularny sezon z 58 punktami na koncie, ale to mało realny scenariusz. Zapowiada się zatem pasjonująca rywalizacja o czwartego do brydża… Oby było równie fascynująco jak 17 sierpnia kiedy Asy podejmowały na własnym torze pretendentów do mistrzowskiego tytułu – ekipę Swindon Robins.

 

Opony, przywieźcie opony!

 

Po porażce w wyjazdowym meczu z Poole Pirates (12 sierpnia Asy uległy ekipie Middlo 40-53 przy Wimborne Road), pojedynek ze Swindon Robins urastał do miana kluczowego meczu o fazę play-off. 17 sierpnia kamery Sky Sports powinny były zawitać na Kirky Lane, bo w Manchesterze działy się cuda! „Totalny chaos” – grzmiał rozgoryczony menedżer Swindon, Alun Rossiter. John Turner, branżowy dziennikarz, który od dwóch dekad odwiedza stadion Asów, nie pamięta tak dramatycznego spotkania. W pubie przy Kirky Lane kibice do późnych godzin wieczornych rozprawiali o wyścigu, który trwał zbyt krótko, bo kierownik startu miał problem z obliczeniem okrążeń i "wymachał" żużlowców po trzecim kółku!

Menedżerowie wertowali regulamin Elite League po surrealistycznych wydarzeniach jakie miały miejsce w 14 wyścigu. Zabawa zaczęła się w najlepsze kiedy spiker oznajmił kibicom, że mecz rozpocznie się z 15-minutowym opóźnieniem, bo dostawca żużlowych opon utknął w korku. Atmosfera na trybunach była wyjątkowa, bo już pierwszy wyścig rozgrzał publiczność. Darcy Ward otworzył worek z baśniowym ściganiem przywożąc za plecami Zagara i Fricke’a. Aaron Summers nie zdobył punktu w wyścigu otwierającym mecz, więc kelner zakomunikował gościom w klubowej restauracji, że remis to idealny starter przed daniem głównym… Stefan Nielsen, który 15 sierpnia dzielnie mocował się z lubelskim torem podczas drugiego finału indywidualnych mistrzostw świata juniorów w znakomitym stylu wygrał wyścig rezerw. A warto dodać, że był po morderczej podróży busem z Lublina do Manchesteru… Steve Worrall przywiózł 2 oczka i bonus, a Wright z Branfordem byli bezradni. 8-4 dla Asów. Cookie był zaprzątnięty walką z zegarem 2 minut, jakby wciąż krążył wokół Ashfield Stadium, gdzie 16 sierpnia wygrał z kompletem punktów turniej Peugeot International Championship. Craig został wykluczony przez sędziego Darrena Hartleya, co skwapliwie wykorzystał Morris. Nick wygrał trzeci wyścig przed Nichollsem i Batchelorem. Josh Grajczonek i Stefan Nielsen nie dali szans Zengiemu w czwartym biegu i na tablicy zrobiło się nieprzyjemnie dla gości: 15-9 dla ekipy Lemona. W piątym biegu przebudził się Summers, ale ostatni na metę przyjechał Wright, więc przewaga Asów wciąż wynosiła 6 oczek. Chwilę później Darcy Ward przekonał niedowiarków, że jest wysłannikiem niebios i holował do mety Troya Batchelora. 5-1 dla Swindon, Cookie oglądał plecy Darcy’ego, a Rosco zacierał ręce. Już tylko 19-17 dla Asów. Niestety dla Rudzików, w dziewiątym wyścigu Fricke i Worrall poradzili sobie z Grzesiem Zengotą i Robertem Branfordem (31-23 dla Belle Vue). W dziesiątym biegu Ward bawił się w ciuciubabkę z Cookiem i Nichollsem, ale Summers dotarł ostatni na metę. 34-26 dla Asów. W jedenastym wyścigu doszło do dziwacznej sytuacji. Matej Zagar dobrze wyszedł spod taśmy, ale szeroko wywiózł kolegę klubowego Maxa Fricke’a. Australijczyk i Słoweniec szczepili się motocyklami, obaj upadli na pierwszym wirażu. Matej zaczął narzekać na ból szyi i wycofał się z zawodów, ale osamotniony i oszołomiony po dzwonie Fricke, wstał i wygrał powtórkę wyścigu z Batchelorem i Morrisem. W kolejnym wyścigu Stefan Nielsen szalał na torze i na ostatnim okrążeniu przysporzył fanom radości wyprzedzając Wrighta. 41-31 dla Belle Vue i trzy wyścigi do końca zawodów. W wyścigu pistoletów, Stefan Nielsen zastąpił Zagara i sensacyjnie prowadził przez jedno okrążenie przed Wardem i Batchelorem. Kelner omal nie wypuścił tacy z rąk, przestał obsługiwać gości…

Nielsen upadł z wrażenia, Nicholls rozdzielił parę: Darcy – Troy, a kierownik startu pokazał szachownicę po trzech okrążeniach przy stanie 4-2 dla Rudzików. Fani zaczęli dopingować Nielsena, aby błyskawicznie wstał i gonił Warda, który zwolnił, bo był przekonany o błędzie popełnionym przez start marshalla. Darcy zatrzymał się przy kierowniku startu i wszczął dyskusję o tym kiedy należy wymachać zawodników, a Stefan przemknął obok Australijczyka! Sędzia nakazał powtórkę wyścigu. W drugim podejściu, Ward i Nielsen upadli na pierwszym wirażu, ale arbiter Darren Hartley nie dopatrzył się niczyjej winy i zarządził powtórkę w pełnej obsadzie. Tym razem Darcy i Troy przywieźli podwójne zwycięstwo nad Nichollsem i Nielsenem. 42-36 dla gospodarzy. Nerwy dały o sobie znać w czternastym wyścigu. Cookie dotknął taśmy, a Zengi został wykluczony za próbę rolowania. Za żadne skarby świata dżentelmen z ulicy Grzybowej nie chciał stać nieruchomo pod taśmą. Sędzia ostrzegł Grzegorza, że nie będzie wyrozumiały dla rolujących na starcie. Raz przymknął oko, za drugim razem był surowy. Dwójkę: Cook i Zengota zastąpiono Worrallem i Wrightem, ale w powtórce na pierwszym wirażu upadł Worrall. Wówczas sędzia doszedł do wniosku, że w trzecim wyścigu Cook został wykluczony za przekroczenie limitu 2 minut, ale to wykluczenie nie pozbawia go szansy występu w powtórce 14 wyścigu. Cookie musiał odjechać trzy obowiązkowe wyścigi, a więc ustawił się 15 metrów z tyłu. Nick Morris ruszył żwawo spod taśmy, ale uczestniczył w kolizji z Grajczonkiem i Wrightem, a po dogłębnej analizie, został wykluczony z kolejnej powtórki 14 wyścigu! Cook wygrał ten feralny wyścig, drugi był Wright, a trzeci Grajczonek. 46-38 dla Asów. W ostatnim wyścigu Nicholls stoczył porywający bój z Wardem, ale kangur z Queensland wykazał się tchnieniem Boga i przywiózł bezcenne 3 oczka dla Rudzików. Batch okazał się lepszym od Fricke’a. 48-42 dla Belle Vue. Goście ocalili jeden arcyważny punkt meczowy. Darcy Ward wykręcił 14 punktów + bonus…

- Co za wstyd. Craig Cook poszedł przebrać się do szatni po tym jak został wykluczony z 14 wyścigu za dotknięcie taśmy. Potem zaczęto wertować strony regulaminu i Lemo pobiegł do szatni prosząc Craiga, aby ubrał się w kevlar. Minął kwadrans zanim Cookie znów pojawił się w pełnym rynsztunku w parku maszyn… Po dziewiątym wyścigu udało mi się dodzwonić do sędziego, ale to był ostatni sygnał życia jaki wydał z siebie telefon z parku maszyn. Nie znam numeru telefonu komórkowego do Darrena Hartleya, ale sztab gospodarzy posiadał numer, bo dzwonił na wieżyczkę… Chciałem zwrócić uwagę sędziemu, że gdy Fricke i Grajczonek mieli lotne starty, to nie reagował, a czepiał się Zengiego. Katastrofa. Sędzia ostrzegł mnie po 9 wyścigu kiedy jeszcze łączność z parkiem maszyn była zadowalająca (nie została zerwana), że kolejny wybryk Zengiego zakończy się wykluczeniem Polaka. Chciałem puścić Grega Zengotę 15 metrów z tyłu w 14 wyścigu, ale jak to ja, szybko zmieniłem zdanie. Postawiłem na Charlesa Wrighta. Gospodarze zaczęli panikować i wstawili Worralla w miejsce Cooka. Nie zdążyłem zareagować na tą zmianę, bo sędzia włączył czerwone światło. Odkrył, że Cookie miał tylko 2 starty, a prowadzący parę musi odjechać 3 wyścigi. Craig był w szoku, wściekł się i poszedł się przebrać. Musiałby wystartować 15 metrów z tyłu. On, a nie Worrall. Sędzia doczytał się odpowiedniego akapitu i dał 10 minut Cookowi, aby założył kevlar. Tym razem ja zdenerwowałem się i chciałem sędziemu odmierzać czas, bo powinien wiedzieć, że 2 minuty to nie 10! Telefon stacjonarny zastrajkował, a ja nie mam numeru do sędziego na komórkę. Chciałem go ponaglić, ale Darren nic sobie nie robił z tego zamieszania. Dramat jak pływanie w szambie – ocenił całą akcję Rosco.

Tak czy owak, punkt zdobyty przez Rudzików po zwariowanym meczu okazał się na wagę złota. Sześć dni później Darcy miał mniej szczęścia w Grodzie Bachusa…

 

Blackbird odpoczywa od żużla

 

Trzy dni po meczu w Manchesterze, Darcy Ward znów błyszczał na torze. Tym razem na obiekcie przy Abbey Stadium, Darcy wykręcił 10 punktów + bonus w 4 startach. Rudziki pokonały Gwiazdy z King’s Lynn 53-39 i przybliżyły się do fazy play-off, a apetyty na medale w Swindon jest przeogromny. Niezaspokojony, pomimo mistrzostwa Elite League w 2012 roku. 21 sierpnia Darcy był klasą dla siebie na Brandon Stadium, gdzie zdobył komplecik (10 + 2 bonusy w 4 startach). Pszczoły nie miały kim kąsać. Ward bawił się jazdą, ale nade wszystko troszczył się o wynik drużyny, więc pilotował do mety Batchelora i Summersa (w wyścigu 6 i 10). W ostatnim wyścigu wieczoru nie było potrzeby, aby Darcy wyjeżdżał na tor, bo Swindon prowadziło 52-33 po 14 biegach, więc Rosco posłał do boju Batchelora i Morrisa. Okazałe zwycięstwo 55-36 nad wicemistrzem Elite League i spokojne przygotowania do meczu na wyjeździe z Poole Pirates, przełożonego z 19 na 24 sierpnia. Marzenia o porywającym finiszu Swindon Robins przerwał feralny wypadek jaki przydarzył się Darcy’emu 23 sierpnia w Zielonej Górze. Miał najwyższą średnią w Elite League. Po 10 meczach legitymował się średnią 10,40…

Lewis Blackbird wystąpił w tym sezonie w 18 spotkaniach w barwach Wolverhampton Wolves. 81 startów, 110 punktów, 19 bonusów, średnia na mecz: 6,37 punktu. I ogłosił, że musi odpocząć od speedwaya. „Nie wykluczam powrotu na tor, ale w tej chwili nie potrafię się ścigać. 17 sierpnia pokonaliśmy Leicester 49-43, ale po wejściu Jasona Garrity’ego w piątym wyścigu odechciało mi się żużla. Miałem zbyt wiele dzwonów zarówno w Peterborough jak i w Wolverhampton. Planowałem dotrwać do końca sezonu, ale nie mam sił, aby stawać pod taśmą. Ślub w Ely Cathedral z moją narzeczoną Victorią tylko przyspieszył moją decyzję. Gdy przydzwoniłem na Monmore po akcji Garrity’ego i leżałem na torze, spytałem sam siebie: i po co mi to wszystko? Mam 28 lat, odpocznę od szlaki i wrócę. Nie mam sumienia oszukiwać moich klubów, bo wiem, że po ostatnich dzwonach jestem niezdolny do jazdy w 100%. Mój tata ścigał się przed laty na żużlu. Nauczył mnie, że nie ma sensu ryzykować zdrowia jeśli nie jest się w pełni zdrowym. Chciałem schodzić o własnych siłach po schodach katedry na swoim ślubie. Nie żałuję ani jednej chwili spędzonej na motocyklu, w parku maszyn, w busie. Dzięki speedwayowi poznałem wspaniałych ludzi. Co miało największy wpływ na moją decyzję? Wypadek Lewisa Kerra podczas finału czwórek w Peterborough. Ja i Lewis zaczęliśmy jeździć na żużlu w podobnym czasie. Obaj wywodzimy się z motocrossu. Uświadomiłem sobie jak niebezpieczny jest speedway kiedy zobaczyłem jak helikopter zabiera Lewisa do szpitala Addenbrooke’s. Moja narzeczona nie chce, aby stało mi się coś złego, a była do głębi poruszona wypadkiem Kerra” – wyznał Lewis Blackbird, dwukrotny uczestnik Finału Brytyjskiego.

Speedway jest pięknym sportem, ale czasami wyroki niebios są trudne, jeśli w ogóle możliwe do zaakceptowania…

 

Ricky Wells chce zrewanżować się Asom

 

Amerykański żużlowiec, niedoszły hokeista, pragnie zakończyć ligowy sezon na Wyspach z przytupem. Nie spodziewał się, że forma Wilków będzie kuleć na wyjazdach. „Gdy w kwietniu po dramatycznym meczu pokonaliśmy na wyjeździe Lakeside Hammers 46-44, sądziłem, że słońce zaświeci dla Wolverhampton. Tymczasem udało nam się wywieźć jeden skromny punkcik z Leicester (porażka 42-48) i na tym zakończyły się pozytywne aspekty. Zdobyłem zaledwie 5 punktów w meczu z Lwami. 24 sierpnia jechałem z ogromnymi nadziejami do Manchesteru, bo lubię ścigać się na krótkich torach a la Kirky Lane, ale nie miałem dobrego dnia. Tylko 3 punkty w 4 startach, w tym wykluczenie. Przegraliśmy 33-57. Wstyd” – wyznał Ricky Wells.

Od czasu pamiętnej porażki Wilków na torze w Manchesterze w sierpniu 2008 roku (30-60) jest to najbardziej dotkliwe potknięcie drużyny z Wolverhampton. Peter Karlsson nie wykorzystał rezerwy taktycznej (1 punkt zdobyty przez Szweda w 11 wyścigu). Tylko trzy solowe zwycięstwa, w tym dwa odniesione przez Polaka: Tobiasza Musielaka, który przeplatał swoje wyścigi zerami i trójkami. Dobry występ Tofika zważywszy na arcytrudną nitkę toru w Manchesterze. Trzecią indywidualną wygraną dorzucił Freddie Lindgren. Wells narzekał, że tor przy Kirky Lane był piekielnie twardy, miejscowi zawodnicy znali ustawienia sprzętu, a Wilki nie błyszczały na starcie. „Ten sezon jest jednym wielkim rozczarowaniem. Chcę, aby Wilki wygrały wyraźnie dwa ostatnie pojedynki: z Belle Vue i z Leicester (7 września). Nie wierzę, że zakończymy sezon na ostatnim miejscu w tabeli Elite League. To byłby dramat. Czuję się na siłach, aby powalczyć z największymi kozakami na Monmore Green. Na wyjazdach jestem cieniem samego siebie. Gdybym potrafił przełożyć moją formę z Premier League, gdzie ścigam się dla Workington Comets…” – wzdycha Ricky. Kto wie, może dzisiejszy wieczór będzie dla niego o wiele bardziej pozytywny?

Usiądźcie wygodnie w fotelu, zaparzcie filiżankę wybornej herbaty i oglądajcie dobry speedway na torze Wilków!