Przez całą swoją karierę, grający na lewym skrzydle, Wiśniewski jest związany z płocką drużyną piłki ręcznej. Zaczynał w sezonie 1998/99, później z Wisłą zdobywał medale mistrzostw Polski we wszystkich kolorach, a także Puchary Polski. W reprezentacji zadebiutował 5 czerwca 2003 roku, w meczu przeciwko Białorusi.

 

Sensacja w Szczecinie! Remis Vive Tauronu Kielce na początek sezonu

 

W kadrze narodowej Wiśniewski ma bardzo długi, jeden z najdłuższych stażów wśród polskich zawodników. W maju 2006 roku, kiedy był w życiowej formie, doznał kontuzji zerwania więzadeł krzyżowych, która odnawiała się mu się trzykrotnie, eliminując płocczanina z kadry na trzy lata. Właśnie wtedy Polska odnosiła swoje największe sukcesy. Pierwszy medal, brązowy mistrzostw świata, zdobył z kadrą w styczniu 2015.

 

"Marzeniem każdego zawodnika jest udział w Igrzyskach Olimpijskich. Ja taką szansę będę miał z drużyną w przyszłym roku. Po tej imprezie mam zamiar zakończyć karierę, ale tylko tę w reprezentacji. W Orlen Wiśle chciałbym nadal grać, dopóki sił i zdrowia wystarczy, a trener będzie widział mnie w składzie. To wielka radość i frajda, nie zamierzam z tego zrezygnować" – zapewnia Wiśniewski.

 

W swoim 17. sezonie w barwach Orlen Wisły liczy, że wreszcie płockiej drużynie uda się wrócić na miejsce lidera polskiej piłki ręcznej. "Mamy bardzo dobry skład, czterech nowych zawodników: Marko Oneto, Bartka Konitza, Dimę Żitnikowa i Mara Tarabochię, a właściwie to pięciu, bo po roku przerwy do drużyny wrócił po wyleczeniu kontuzji Miljan Pusica. Zmieniło się ustawienie całej obrony, dlatego potrzeba czasu, byśmy się zgrali i zrozumieli. Mamy dwóch nowych kreatorów gry. Jestem pewien, że z meczu na mecz być bardziej zgranym zespołem" - dodaje.

 

Jego zdaniem dużym wzmocnieniem będzie rozgrywający Dima Żitnikow. "Już pokazał, że dobrze wie, o co chodzi w piłce ręcznej, ma dobrze poukładane w głowie, a jak wpasuje się do drużyny, to będziemy mieli z niego wielką pociechę" – ocenił kapitan Orlen Wisły.

 

I dodał: "Po trzech miesiącach przerwy jesteśmy głodni grania o ligowe punkty, chcemy się sprawdzić i zaprezentować z najlepszej strony. Nie możemy się doczekać inauguracji rozgrywek, które na pewno będą emocjonujące. Już pierwszy mecz sezonu, między Pogonią Szczecin i Vive Kielce, zakończony remisem, był ogromną sensacją. Co będzie później? Mam nadzieję, że dalsze niespodzianki".

 

Płocką drużynę czeka najtrudniejszy sezon w historii. Tylko w tym roku zagrają 26 spotkań, 16 w Superlidze i 10 w Lidze Mistrzów. W styczniu rozgrywane będą mistrzostwa Europy w Polsce, a potem kolejne mecze polskiej i europejskiej ligi, i niewykluczone, że w kwietniu, światowe turnieje kwalifikacyjne do igrzysk olimpijskich.

 

"Wiemy, że czeka nas mnóstwo spotkań. Patrząc na nasz terminarz widać, że będziemy grać przez najbliższe trzy miesiące co trzy dni, a jeśli do tego dodać długie podróże, to wiadomo, że będzie ciężko. Ale my już nie możemy się doczekać, a jak zaczną się rozgrywki, to nikt nie będzie patrzył na zmęczenie, tylko grał na 100 procent. Mamy ustalone cele i bardzo chcemy je zrealizować. Będziemy bardzo się starać, by wygrać wszystko, co się tylko da" – podsumował Wiśniewski.