Roman Kołtoń: Jak ważny dla Niemiec jest mecz z Polską?

 

Joachim Löw: Walczymy o udział w finałach mistrzostw Europy. W tej grupie naprawę wiele jest możliwe. Nie tylko Niemcy, Polacy, ale także Szkoci i Irlandczycy rywalizują o awans. To naprawdę trudni rywale. Ostatnie cztery kolejki to ważne konfrontacje dla wszystkich. Oczywiście uzyskalibyśmy przewagę, wygrywając teraz z Polską. Zbliżylibyśmy się do osiągnięcia celu…

 

Powiedział Pan, że ma gotowy plan na mecze we Frankfurcie i w Glasgow. Czy ten plan uległ komplikacji po kontuzji Marco Reusa?

 

Rzecz jasna to nie ułatwia nam zadania, ponieważ Marco Reus to klasowy zawodnik. Na pewno chętnie skorzystałbym z niego w najbliższych meczach. Jednak nie możemy naszego pomysłu na grę uzależniać od dyspozycji, czy braku, jednego z zawodników. Marco Reus nie był przecież z nami na Mundialu… Mamy alternatywnych piłkarzy na jego pozycję. Takich, którzy również mają odpowiednią jakość. Nie ma co lamentować w tej sytuacji. Trzeba się zmierzyć z tą kwestią, ale bez względu na to, kto wystąpi, trzeba przystąpić do walki z ogromnym zaangażowaniem. A to jest zależne od motywacji, a także dobrego pomysłu taktycznego.

 

Czytałem wywiad z Panem, w którym podkreśla Pan, że nie należy sięgać po łom na boisku. Że Niemcy zawsze chcą poszukać rozwiązania w oparciu o grę piłką. Trzeba przyznać, że Niemcy sposobem gry zachwycili w czasie finałów mistrzostw świata. Jak rozumiem, chce Pan, aby drużyna dalej prezentowała się w tym duchu?

 

Oczywiście zespół dalej powinien się tak prezentować. A opieram się na obserwacji rozwoju, jaki następuje w futbolu. Z Polską nie ma sensu zagrywać długich piłek, ponieważ macie w swoich szeregach piłkarzy dobrze grających głową, w dodatku niezwykle silnych fizycznie. Polacy przy dalekich podaniach mieliby mniejsze problemy, niż w przypadku gry kombinacyjnej. Choć muszę też przyznać, że Polska w ostatnich dwóch latach rozwinęła się niesamowicie – gra naprawdę mądrze, bazując na dobrej organizacji gry. Potrafi przy tym szybko kontrować. To jest inna Polska, niż jeszcze trzy, cztery lata temu. To zasługa rozwoju, jaki się dokonał. Stąd zdanie, że łom, czy bicie głową w mur, nie ma sensu.

 

Powiedział Pan, że Polska jest silną drużyną, jeśli chodzi o kontratak – podobnie, jak Portugalia. Można porównać grę Polski z grą Portugalii?

 

W moim przekonaniu można porównać te dwa zespołu. Naprawdę widzę wiele podobieństw. Polska ma pięciu-sześciu niezwykle szybkich zawodników. A za tym stoi jeszcze ciekawy pomysł trenera, który potrafił go zaszczepić drużynie. Nie widzę żadnego przypadku w sposobie gry Polski. Gra Portugalii wokół Ronaldo i kilku innych piłkarzy opiera się również na kontrataku. Polska szuka rzecz jasna Lewandowskiego, ale i szuka innych piłkarzy – szczególnie na skrzydłach. Też dziesiątka uczestniczy w błyskawicznym ataku. Polska mając pomysł, realizuje go z wielkim przekonaniem. Dlatego zaowocowało to wieloma bramkami w tych eliminacjach.

 

Robert Lewandowski gra już od wielu lat w drużynie narodowej – wcześniej w systemie gry był jednak osamotniony. Teraz ma partnera w osobie Arkadiusza Milika. Pasują do siebie fantastycznie! Obaj strzelają sporo goli.

 

Naturalnie – Milk to klasowy zawodnik. Który ciągle i wciąż wspomaga Roberta Lewandowskiego. Nawet najlepszy napastnik świata - jeśli jest osamotniony - nie ma szans, grając przeciwko dwóm, trzem obrońcom. Dziś defensorzy też są niesamowicie dobrze wyszkoleni. Każdy napastnik potrzebuje wsparcia – potrzebuje partnerów, którzy potrafią tworzyć grę, którzy mu pomogą. Inaczej nie ma żadnych szans. I to właśnie widać na przykładzie Polski. Już wcześniej wszystko opierało się na Lewandowskim. Jednak nie może być skazany na samego siebie. Bo sam nie ma żadnych szans. Potrzebuje pomocy kolegów.

 

Pan nie tylko zbiera piłkarzy, a kształtuje drużynę. Bo drużyna narodowa to przecież również drużyna. Pan też ufa zawodnikom, jak Łukaszowi Podolskiemu, czy Mario Goetze, którzy mają problemy w klubach…

 

Rzeczywiście, dla mnie nie jest decydujące, kto jaką formę prezentuje w klubie. Dla mnie kluczowe są przede wszystkim umiejętności i to, na ile te umiejętności mogą się przydać w funkcjonowaniu naszego zespołu. Niektórzy piłkarze są z nami już od lat. Łukasz dłużej, Mario trochę krócej. Ci dwaj zawodnicy potrafią zrobić różnicę. Mają niezwykły potencjał w ofensywie, dlatego ciągle im ufam i będę tak czynił, dopóki będę sprawdzali się w drużynie narodowej. Liczy się również postawa na treningu. Obaj mają walory, które decydują o powodzeniu w ofensywie.

 

Dla nas w Polsce to zaskakujące, że dysponuje Pan planem na cztery lata. Nie myśli Pan tylko o finałach EURO, ale także o finałach następnych mistrzostw świata. U nas w Polsce często dochodzi do zmian trenerów.

 

Mamy rzecz jasna nasze priorytety. Teraz przede wszystkim myślimy o meczach z Polską, Szkocją... Później przyjdzie rzecz jasna czas na finały mistrzostw Europy... Jednak po Mundialu od razu zaczęliśmy myśleć o tym, co zaprezentujemy w finałach mistrzostw świata w 2018 roku. Nie możemy się zadowalać tym, co osiągnęliśmy. Są takie sytuacje, takie dni, że warto myśleć o przyszłości. Jak będzie rozwijała się drużyna? Jakich piłkarzy będzie z czasem potrzebowała? To również należy do naszych zadań. Rzecz jasna tu i teraz liczy się awans do finałów mistrzostw Europy.