Z ustawień tych wynikało, że jutrzejsze spotkanie z Tunezją najprawdopodobniej rozpoczniemy w ustawieniu z Grzegorzem Łomaczem na rozegraniu, po przekątnej w ataku zagra Bartosz Kurek, dwaj przyjmujący to Mateusz Mika i Rafał Buszek, środkowi Mateusz Bieniek i Piotr Nowakowski, a na pozycji libero zobaczymy Pawła Zatorskiego. Nie było na razie w wyjściowej szóstce Michała Kubiaka, który ostatnich kilka dni borykał się z kontuzją kolana. Ale na ostatnim treningu już po urazie nie było śladu i z pewnością kapitana naszej drużyny zobaczymy – jeśli nie w jutrzejszym meczu, w dalszej jego części, to na pewno drugiego dnia w spotkaniu przeciwko Rosjanom.

Puchar Świata: kiedy grają Polacy?


Przed kolacją zawodnicy studiowali na video grę jutrzejszego przeciwnika. A ten do potentatów siatkarskiego rynku nie należy. Wielu siatkarskich fachowców twierdzi, że Tunezja to druga, obok Wenezueli, najsłabsza drużyna w tym turnieju. Najsłabsza nie znaczy jednak, że nie może sprawić problemów. Tunezyjczycy nie posiadają w swoim składzie wielkich nazwisk, nie grają skomplikowanej siatkówki, ale są ambitni i regularnie mają kontakt z najlepszymi na świecie. W rankingu FIVB zajmują w tej chwili 15 miejsce. Faworytem tego meczu jest bez wątpienia nasza drużyna, ale pamiętać jednak trzeba, że pierwszych spotkań na takich imprezach, z różnych względów, łatwo się nie gra. Dotyczy to nie tylko Polaków, ale także innych faworytów tego  turnieju. Zwycięstwo naszych siatkarzy jest w tym meczu po prostu obowiązkowe.

Trochę kłopotu sprawiają problemy organizacyjne. Wydawałoby się, że Japonia to kraj, w którym wszystko, co związane z elektroniką, cyfryzacją i szeroką pojętą techniką, powinno być na najwyższym światowym poziomie. Pewnie w istocie tak jest, ale jak się okazuje, nie wszędzie. Sprawa dotyczy internetu w hotelu, a konkretnie jego szybkości. Kłopoty mają głównie skauci, którzy nie mogą ściągać w normalny sposób  meczów drużyn przeciwnych, gdyż średni czas przesyłu przekracza wszelkie możliwe normy średniozaawansowanego technicznie kraju. Interwencje menadżera drużyny na niewiele się zdają. Organizatorzy odsyłają do FIVB, a FIVB do organizatorów. Osobna sprawa to wyżywienie. Nie chodzi tutaj o typowo japońskie menu, bo to jest powszechnie lubiane i doceniane, ale o to, że organizatorzy zapominają, że zawodowi sportowcy muszą mieć choć trochę urozmaiconą dietę, a objętość posiłków też ma niebagatelne znaczenie. Miejmy nadzieję, że podczas trwania turnieju tymi problemami nie trzeba będzie sobie zaprzątać głowy, a zawodnicy i sztaby szkoleniowe koncentrować się będą tylko i wyłącznie na wyniku sportowym.