Jan Błachowicz na gali UFC 191 zaliczył drugą porażkę. I jeśli czasami porażki można usprawiedliwiać, to w Las Vegas polski zawodnik spisał się poniżej oczekiwań i nie szuka żadnych wymówek.

 

POLUB MAGAZYN PUNCHER NA FACEBOOKU!


- Do ostatniej walki wyszedłem jak do fabryki, po prostu podbić kartę. Nie czułem żadnych emocji, nawet tych negatywnych! Muszę nabrać głodu walki, bo naprawdę to było dziwne uczucie. Kiedy wrócę? Jeszcze nie wiem. Może za miesiąc, a może za pół roku - powiedział Błachowicz.

Polak wyciąga szybko wnioski z kolejnej porażki i zamierza wziąć się mocno do pracy nad swoją wydolnością. W sztabie Błachowicza znajdzie się osoba odpowiedzialna za osiągnięcia treningowe polskiego reprezentanta.

- Nawiązałem współpracę z dr Robertem Trybulskim. Określi on moje predyspozycje i będzie koordynował moje osiągnięcia. W najbliższych dniach będę rozmawiał z trenerem i ustalimy kolejne kroki, bo na porażkę już nie mogę sobie pozwolić - dodał.

Andrzej Janisz dopatruje się przyczyny porażki w zupełnie innym miejscu. Według komentatora Polsat Sport na przegrane Błachowicza nie miały wpływu problemy z przygotowaniami, a głównym powodem słabej postawy Polaka były problemy mentalne.

- Problem u Janka leży zupełnie w innym miejscu. Syndrom znany w sporcie od dawna. Janek wykonuje wszystkie elementy na treningu, a ma trudności z przeniesieniem ich do walki. We współczesnym sporcie coraz większą rolę odgrywa psychika i tu trzeba szukać rozwiązania problemu - ocenił Andrzej Janisz.

 

O przyszłość Jana Błachowicza jego fani mogą być spokojni, bo jak sam zapewnił kolejna walka odbędzie się w UFC!

Fragment programu Puncher w załączonym materiale wideo!