Gra Grosickiego w kadrze, wprawdzie czasami chaotyczna, przypadła do gustu wielu fachowcom, ale szczególnie kibicom, bo Kamil to zawodnik, który nigdy się nie oszczędza dla reprezentacji. I to się podoba fanom. Zapewne po powrocie do Rennes Polak spodziewał się, że trener Philippe Montanier wystawi go w etatowej jedenastce na mecz z Nantes. Fajnie byłoby wystąpić od pierwszej minuty w derbach Bretanii na oczach Waldemara Kity, polskiego właściciela ,,Kanarkow’’ z Nantes. Na pewno Kamil przezyl więc rozczarowanie, poczuł się sfrustrowany, kiedy dowiedział się, że znowu usiądzie na ławce rezerwowych. Na nic piękne i przede wszystkim zwycięskie trafienie w okienko przeciwko Montpellier, na nic kapitalna postawa w eliminacjach do Euro 2016. Czyżby Montanier tego nie zauważał?

Żal mi Kamila, jedynego naszego polskiego rodzynka w Ligue 1. Uważam, że zasługuje na lepsze traktowanie w klubie. Jednak nie można się też oprzeć argumentom Montaniera. Bo kadra bretońskiego zespołu jest w tym roku wyjątkowo mocna. I może być jeszcze mocniejsza, bo lada dzień kontrakt ma podpisać nie byle kto, bo sam Yohan Gourcuff, przez wiele lat wielka nadzieja francuskiego futbolu. Jednak to nie on stanowi zagrożenie dla Grosickiego, bo gra raczej na pozycji rozgrywającego. Dla Polaka konkurencja to przede wszystkim doskonały Paul–Georges Ntep. Reprezentant Francji, po raz pierwszy po wyleczeniu kontuzji nogi dostał szansę gry od początku. I nie zawiódł, zdobył jedną z dwóch bramek. Był inicjatorem większości akcji Bretończyków. Nie dawał obrońcom Nantes ani chwili oddechu. Jak najbardziej zaslużenie dostał notę 7 (w skali 1-10) w dzienniku L’Equipe. Był najlepszym piłkarzem nie tylko w swoim zespole, ale wyróżnił się wśród wszystkich aktorów tego spotkania. Dopiero w 88 minucie trener dał mu odpocząć wpuszczając na boisko… Grosickiego.

Wydaje mi się, że Kamil będzie musiał zmienić otoczenie w zimowym mercato. Bo aby utrzymać się w ,,reprezentacyjnej formie’’ Kamilowi będzie potrzebna bardziej regularna gra, nie będzie mógł się zadowolić końcówkami. Bo dla niego i dla reprezentacji celem najwyższym jest Euro 2016, a takiej szansy nie można zaprzepaścić. Chyba, że porozmawia z Montanierem w cztery oczy i przekona trenera do swoich racji. Co nie będzie wcale takie łatwe, bo po pięciu kolejkach Rennes zajmuje wysokie - drugie miejsce w tabeli Ligue  1. Tylko jeden punkt straty do prowadzącego PSG. To też przecież zasługa trenera i jego decyzji personalnych. W klubie rośnie świadomość, że wreszcie coś można ugrać.

Warto przypomnieć, że właścicielem klubu jest François Pinault, jeden z najbogatszych ludzi we Francji. Ostatnio wypowiedział się, że chciałby wreszcie zbierać dywidendy i doczekać się chwili, kiedy jego klub zacznie wreszcie zdobywać poważne trofea. Wsród kibiców i piłkarzy panuje bojowe nastawienie. Dla autora drugiego gola na La Beaujoire, Giovanni Sio, nie podlega dyskusji, że Bretończykow stać na bardzo wiele: - Wiemy dokąd dążymy, trener uswiadomił nam, że jesteśmy zgranym, solidnym zespołem, stać nas na każdy wyczyn, dlaczego nie mielibyśmy celować w Ligę Europejską, a nawet Ligę Mistrzów - mówi Sio. Na razie w klubie sielanka, a ile to potrwa, zobaczymy. Kamil Grosicki jest w klubie mimo wszystko doceniany, jednak piękniej to wygląda, kiedy wychodzi w podstawowej jedenastce. Allez Kamil, walcz o swoje.