Mecz rozpoczął się z ponadtrzygodzinnym opóźnieniem spowodowanym deszczem. Na początku lepiej prezentował się Djokovic, który od razu postawił na ofensywną grę. Już na wstępie Federer musiał bronić trzech „break pointów”. Wówczas jeszcze wyszedł z trudnej sytuacji obronną ręką. W kolejnym gemie przy własnym podaniu jednak obronił dwie takie piłki, a przy kolejnej spasował.

 

Anastasi pochwalił się zdjęciami z bohaterami US Open

 

Dobrą passę Serba przystopował nieco mały wypadek przy stanie 2:1. Przewrócił się podczas jednej z akcji, uderzając prawą ręką o kort i ścierając z niej do krwi skórę. Wybiło go to nieco z rytmu, z czego skorzystał Szwajcar. Przejął on inicjatywę i wyszedł na prowadzenie 3:2. Wówczas o przerwę medyczną poprosił zawodnik z Belgradu.

 

Po powrocie na kort role się odwróciły. Wicelider rankingu wydawał się spięty i popełniał sporo niewymuszonych błędów. Djokovic zanotował kolejnego „breaka”, kluczowego dla losów tej partii, w siódmym gemie. Przy stanie 5:3 nie wykorzystał piłki setowej, ale nadrobił to po kilku minutach. W inauguracyjnej odsłonie obaj tenisiści mieli spore kłopoty z trafieniem pierwszego podania.

 

W drugiej partii bardziej agresywny styl zaczął prezentować Federer. W drugim gemie zawodnik z Belgradu musiał bronić aż pięciu „break pointów”. Szwajcar wyraźnie się rozluźnił i trzy kolejne gemy przy własnym serwisie zapisał bez straty punktu. W dalszej części seta trwała wyrównana walka. W 10. gemie Federer nie wykorzystał dwóch piłek setowych. Przy stanie 6:5 zmarnował trzecią, ale przy kolejnej okazji już się zrehabilitował.

 

Trzecia odsłona zaczęła się bardzo podobnie do inauguracyjnej. Na przełamanie Serba w trzecim gemie Federer od razu odpowiedział tym samym. Pomógł mu w tym nieco rywal, który popełnił podwójny błąd. Wicelider światowej listy często chodził wówczas do siatki i nieraz przynosiło to pozytywny skutek. W drugiej części tej odsłony po obu graczach widać było narastające zmęczenie. Lepiej poradził sobie z nim zawodnik z Bałkanów, który przy stanie 3:4 dwukrotnie był o krok od straty podania, ale zamiast "breaka" po stronie Szwajcara po chwili zanotował go lider listy ATP. Federer miał dwie szanse na przedłużenie rywalizacji w tej partii, ale nie wykorzystał żadnej z nich.

 

Pierwsza część kolejnego seta zwiastowała szybki koniec tego meczu. Szwajcar wyraźnie opadł z sił, był coraz wolniejszy i nie dobiegał do wielu zagrań rywala. Djokovic przełamał go na samym początku i powtórzył to przy stanie 4:2. Wydawało się, że za chwilę dokończył dzieła, ale będący pod ścianą Federer pokazał jeszcze pazur i zaimponował walecznością. Wygrał dwa gemy z rzędu, a w 10. prowadził 40:15. Wtedy jednak efektowny powrót zanotował Serb, który znacząco pomógł sobie serwisem.

 

W trwającym trzy godziny i 22 minuty spotkaniu Djokovic posłał jednak tylko trzy asy, a jego przeciwnik 11. Ten ostatni popełnił jednak więcej niewymuszonych błędów - 54, przy 37 Serba. Bardziej ryzykowna gra Szwajcara miała też przełożenie na statystykę uderzeń wygrywających. Zgromadził ich on 56, a jego rywal o 21 mniej.

 

Była to 42. konfrontacja tych tenisistów. Bilans jest obecnie remisowy. W tym roku zmierzyli się sześciokrotnie, za każdym razem w finale. Djokovic był lepszy czterokrotnie m.in. w lipcowym Wimbledonie. Z kolei zawodnik z Bazylei cieszył się ze zwycięstwa w ich poprzednim meczu - w sierpniu w Cincinnati.

 

Tenisista z Belgradu dominuje na światowych kortach w tym sezonie. Wystąpił w finałach wszystkich czterech odsłon Wielkiego Szlema. Poza US Open triumfował także w Australian Open i Wimbledonie.

 

Jest on trzecim tenisistą w liczonej od 1968 roku Open Erze, któremu udało się wystąpić we wszystkich czterech finałach Wielkiego Szlema w danym sezonie. Wcześniej dokonali tego Rod Laver (1969) i Federer (2006, 2007 i 2009). Australijczyk jako jedyny w tym gronie może pochwalić się triumfem we wszystkich tych spotkaniach, czyli zdobyciem kalendarzowego Wielkiego Szlema.

 

Ma na koncie dziesięć zwycięstw w turniejach tej rangi. Awansował na siódme miejsce w klasyfikacji wszech czasów triumfatorów Wielkiego Szlema w singlu, zrównując się z Amerykaninem Billem Tildenem. Prowadzi Federer z 17 tytułami.

 

W decydującym spotkaniu takich zawodów Serb zagrał po raz 18. W finale w Nowym Jorku 28-letni Serb wystąpił po raz szósty. Na kortach Flushing Meadows wygrał dopiero po raz drugi. Wcześniej udało mu się to cztery lata temu.

 

Za niedzielny triumf Serb otrzymał czek na 3,3 miliona dolarów. Dodatkowo dostał premię w wysokości 500 tys. USD za wygranie rywalizacji w US Open Series, czyli cyklu uwzględniającym turnieje w Ameryce Północnej poprzedzające nowojorską imprezę. Federer wzbogacił się o 1,6 mln dol.

 

Wynik finału gry pojedynczej mężczyzn:

 

Novak Djokovic (Serbia, 1) - Roger Federer (Szwajcaria, 2) 6:4, 5:7, 6:4, 6:4