Sytuacji strzeleckich w pierwszej odsłonie meczu w Zabrzu było jak na lekarstwo. Bramce Mariusza Pawełka próbowali zagrozić najpierw Robert Jeż oraz Roman Gergel. Uderzenie tego pierwszego pewnie złapał bramkarz Śląska Wrocław, a próba Gergela była minimalnie niecelna. Po stronie gości jedynie strzał Petera Grajciara warto odnotować. Jednak gracz wrocławian z dystansu posłał futbolówkę obok bramki strzeżonej przez Grzegorza Kasprzika.   

 

Drugą odsłonę kapitalnie zaczęli gospodarze. Już w 49. minucie prowadzenie zabrzanom dał Aleksander Kwiek. Doświadczony pomocnik po podaniu Roberta Jeża precyzyjnym strzałem sprzed pola karnego pokonał ofiarnie interweniującego Mariusza Pawełka. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego dziesięć minut później poszli za ciosem.

 

Wynik po niespełna godzinie gry podwyższył Macieja Korzym, który wykazał się czujnością w polu karnym przyjezdnych. Dobre uderzenie sprzed szesnastki Aleksandra Kwika zdołał odbić Mariusz Pawełek, ale dobitka Macieja Korzyma z najbliższej odległości znalazła drogę do bramki Śląska. Ostatnie dwa kwadranse gry to rozsądna gra Górnika i nieskuteczne ataki zespołu Tadeusza Pawłowskiego. Pierwsze zwycięstwo zabrzan w tym sezonie ligowym stało się faktem.

 

Po meczu powiedzieli:

 

Tadeusz Pawłowski (trener Śląska): Zabrakło nam dzisiaj determinacji, jaką miał Górnik. Gospodarze przebili nas walką. Za mało jej było ze strony mojego zespołu. Górnik wygrał zasłużenie, a my pracujemy dalej. W pierwszej połowie za szybko traciliśmy piłkę, a nasze kontry powinny być dokładniej rozegrane. W drugiej połowie gospodarze objęli prowadzenie i mogli grać swoją piłkę. Jestem wkurzony bo przegraliśmy, ale nie na zespół, bo wszyscy razem wygrywamy i razem przegrywamy.

 

Leszek Ojrzyński (trener Górnika): W końcówce broniliśmy się, ratowaliśmy wynik, Śląsk miał przewagę, a my cofnęliśmy się za głęboko. Mieliśmy idealną sytuację do zdobycia trzeciej bramki i wtedy nerwówki by nie było. Dobrze, że rywale nie zdobyli kontaktowego gola, bo to zawsze dużo daje drużynie, która go strzela. Muszę przeprosić żonę. Mamy dziś 16. rocznicę ślubu, ale w domu pojawię się jutro, bo mecz kosztował mnie za dużo nerwów. Ile mogła trwać ta nasza passa. Tylko my nie zaznaliśmy do dziś radości po zdobyciu trzech punktów. Pośpiewaliśmy sobie w szatni, ale nie ma się co podpalać, bo dalej jesteśmy na dnie. Zwycięstwo dodaje nam wiary i pewności, ale przed nami kolejne bardzo ciężkie mecze. Jedziemy w następnej kolejce do aktualnego mistrza Polski, który jest blisko nas w tabeli.

 

Górnik Zabrze - Śląsk Wrocław 2:0 (0:0)

 

Bramki: Aleksander Kwiek (49'), Maciej Korzym (59') Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz) Widzów: 5000

 

Górnik Zabrze: Grzegorz Kasprzik - Paweł Widanow, Adam Danch, Ołeksandr Szeweluchin, Rafał Kosznik - Roman Gergel, Erik Grendel, Robert Jeż (57' Michał Janota), Aleksander Kwiek, Łukasz Madej (63' Adam Dźwigała) - Maciej Korzym (75' Mateusz Słodowy)

 

Śląsk Wrocław: Mariusz Pawełek - Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Tomasz Hołota, Krzysztof Ostrowski - Peter Grajciar, Krzysztof Danielewicz (46' Tom Hateley), Marcel Gecov (75' Michał Bartkowiak), Adam Kokoszka, Flavio Paixao - Kamil Biliński (65' Jacek Kiełb)

 

Żółte kartki: Paweł Widanow - Mariusz Pawelec, Krzysztof Danielewicz, Adam Kokoszka