Po pięknej walce reprezentacja Polski pokonała 3:1 Brazylijczyków, a jej kapitan Michał Winiarski wzniósł w górę najcenniejszą nagrodę w siatkówce. Warto przypomnieć, że Polacy dwa razy w krótkim odstępie czasowy poradzili sobie z ekipą Bruno Rezende - a ta sztuka wydawała się wręcz nieprawdopodobna. Sięgnąć po złoto ogrywając w finale Brazylię bezwątpienia miało to podwójny wymiar. Zespół Antigi przystąpił do finałowej batalii z przeświadczeniem, że raz jeszcze można pokonać zespół z Ameryki Południowej. Siatkarze po raz kolejny dali wspaniałym fanom powody do szaleństwa.

 

Brazylijczycy czyli najbardziej utytułowana siatkarska drużyna ostatnich lat została zdetronizowana przez biało-czerwoną maszynę. Początek nie był jednak łatwy. Rywale pałali rządzą rewanżu na gospodarzach za porażkę odniesioną w III fazie MŚ. Zespół Rezende w pierwszym secie nie dał szans Wlazłemu i spółce. Wtedy mogły wedrzeć się wątpliwości, że mecz może mieć taki sam przebieg jak finał mundialu sprzed ośmiu lat, gdy Canarinhos nie dali Polakom najmniejszych szans. Druga partia padła jednak łupem biało-czerwonych, którzy wyszli na parkiet całkowicie odmienieni.

 

Zaskakującym bohaterem całej siatkarskiej Polski został Mateusz Mika. Zawodnik, którego mało osób w ogóle brało pod uwagę nawet przy powołaniu do kadry na MŚ. To właśnie 23-letni Mika został pogromcą wielkiej Brazylii. Przyjmujący Trefla Gdańsk pociągnął grę drużyny w decydujących momentach. Akcję na wagę mistrzostwa świata skończył jednak inny gracz - Mariusz Wlazły, który został najlepszym siatkarzem całej imprezy. Dokonał tego w identyczny sposób jak w półfinałowym meczu z naszymi zachodnimi sąsiadami czyli perfekcyjnym atakiem z drugiej linii po prostej.

 

Nasi komentatorzy Tomasz Swędrowski i Wojciech Drzyzga krzyknęli do mikrofonu: - Konieeeec! JESTEŚMY MISTRZAMI ŚWIATA! Po 40 lat Polska znowu stanęła na najwyższym stopniu podium. Sen o złocie stał się rzeczywistością...

Zapraszamy do obejrzenia ostatniej odsłony Złotego Snu