Początek premierowej odsłony był wyrównany (3:3), ale w kolejnych akcjach Amerykanie wypracowali sobie przewagę. Po asie serwisowym Matthew Andersona siatkarze USA prowadzili 6:3, a na pierwszej przerwie utrzymali trzy punkty przewagi. W środkowej części seta Argentyńczycy nawiązali walkę (14:13), ale na drugiej przerwie Amerykanie znów odskoczyli na trzy punkty. W dalszej części seta siatkarze z Ameryki Południowej gonili wynik, ale nie byli w stanie doprowadzić do wyrównania. Gdy długą wymianę zakończył skutecznym atakiem Aaron Russell, ekipa Johna Sperawa prowadziła już 23:20. Dwie kolejne akcje wygrali Amerykanie, a skuteczny blok ustalił wynik tej partii na 25:20.


Druga partia również rozpoczęła się od wyrównanej walki. Facundo Conte zakończył kontrę Argentyńczyków wyrównując stan seta na 7:7, później Albicelestes wyszli na prowadzenie (8:9). Środkowa część seta to wyrównana walka (10:10, 14:14), ale po asie serwisowym Matthew Andersona siatkarze USA mieli dwa oczka zaliczki na drugiej przerwie. Albicelestes nie zdołali już odrobić strat. Amerykanie powiększyli przewagę (21:17). Po skutecznym ataku Taylora Sandera siatkarze USA mieli piłkę setową (24:21), a ten sam zawodnik po chwili ustalił wynik drugiego seta asem serwisowym.

W trzeciej odsłonie znów oglądaliśmy wyrównaną walkę na początku (7:7). Amerykanie wywalczyli punkt przewagi na pierwszej przerwie, ale w kolejnych akcjach do głosu doszli Argentyńczycy, którzy dzięki dobrej zagrywce wypracowali przewagę (9:14). Nastąpił totalny zastój gry Amerykanów, na drugiej przerwie Albicelestes mieli siedem oczek przewagi. W końcówce seta podopieczni Johna Sperawa nie byli w stanie odrobić takiej straty. Po asie serwisowym Facundo Conte było już 13:21. Pablo Crer dał Argentyńczykom piłkę setową, a partię zakończył kolejny skuteczny atak środkowego Albicelestes.

W związku z wygranym trzecim setem przez Argentynę, polscy kibice mogli sobie ostrzyc zęby na wielkie emocje w partii numer cztery. I przez chwilę bój był wyrównany, ale z czasem Amerykanie udowadniali wyższość. Nawet w stykowych sytuacjach wychodziła różnica w umiejętnościach. Świetnie rozgrywał Micah Christenson, a Argentyńczycy gubili się w łatwych sytuacjach. Równie dobrze zachowywali się obaj środkowi - Maxwell Holt i David Lee, którzy robili różnicę. Ostatecznie na drugiej przerwie technicznej Stany Zjednoczone prowadziły 16:10.  


USA - Argentyna 3:1 (25:20, 25:21, 17:25, 25:20)

USA: Micah Christenson (6), Matthew Anderson (15), Taylor Sander (11), Aaron Russsell (18), David Lee (7), Maxwell Holt (12), Erik Shoji (libero) oraz Murphy Troy, Kawika Shoji.

Argentyna: Luciano De Cecco (2), Facundo Conte (22), Ezequiel Palacios (13), Luciano Zorentta (9), Pablo Crer (7), Sebastian Sole (9), Sebastian Closter (libero) oraz Maximiliano Gauna (4), Cristian Poglajen, Sebastian Closter (libero), Nicolas Uriarte, Martin Ramos.