Gdy rozmawialiśmy o powrocie Siergieja do kadry, była mowa o Pucharze Świata oraz olimpiadzie. Jeśli nasza kadra się zakwalifikuje, to wówczas w Brazylii nam pomoże - powiedział sekretarz generalny rosyjskiego związku Aleksander Jaremenko.

 

Już samo pojawienie się Tietuchina w reprezentacji było sporym zaskoczeniem. Do powrotu, po trzech latach, namówił go Władimir Alekno. Szkoleniowiec, który w londyńskich igrzyskach poprowadził "Sborną" po złoty medal, objął po tegorocznej Lidze Światowej znowu stery w kadrze. Zastał nieciekawą sytuację. Drużyna była w olbrzymim dołku, a czasu do Pucharu Świata niewiele.

 

Właśnie dlatego Alekno postanowił sięgnąć po starą gwardię i namówił do powrotu 40-letniego Tietuchina. Zawodnik w Pucharze Świata zaprezentował się bardzo dobrze, ale Rosja nie zdołała wywalczyć kwalifikacji olimpijskiej. Ostatecznie zajęła czwarte miejsce.

 

Tietuchin teraz wróci do klubu i z telewizji będzie obserwować poczynania swoich kolegów w mistrzostwach Europy. We Włoszech i Bułgarii "Sborna" będzie bronić tytułu.

 

Znacznie ważniejszy wydaje się jednak być styczniowy turniej kwalifikacyjny, który odbędzie się w Berlinie. Wystąpi w nim osiem najlepszych zespołów europejskich, w tym Polacy. Awans na igrzyska uzyska tylko triumfator, a zespoły z drugiego i trzeciego miejsca będą miały jeszcze szansę występu w turnieju interkontynentalnym na przełomie maja i czerwca w Japonii.