Martek Magiera: Rozmawialiśmy poza anteną i powiedziałaś: "znowu przegrywamy na własne życzenie"...

 

Polska - Holandia 1:3. Skrót meczu

 

Katarzyna Skoworońska-Dolata: Mam wrażenie, że scenariusz jest podobny jak w pierwszym spotkaniu. W pierwszych dwóch setach ciężko było znaleźć nasz prawdziwy rytm. Później, gdy się odnalazłyśmy i przycisnęłyśmy Holenderki, doprowadziłyśmy do czwartego seta. Wystarczyło z premedytacją je dobić przy naszej przewadze, ale zaczęłyśmy robić własne błędy. Później była gorąca końcówka, która standardowo nie wyszła. Jest mi znowu przykro... Jest taka sytuacja, że będziemy jutro walczyć ze Słowenią w meczu o wszystko...

 

 

To będzie mecz o możliwość gry w barażu o ćwierćfinał. Wczoraj z Włoszkami podobna sytuacja: dwa w miarę dobre sety. Dlaczego nie możemy złapać tego rytmu na dystansie całego spotkania?


Bardzo dobre pytanie. To bardzo trudne, bo trzeba utrzymać pełną koncentrację i mieć dużo energii, żeby trzymać tę grę, nie rozprężać się. My jesteśmy takim zespołem, że jak się zdekoncentrujemy, to cała gra się sypie. Wydaje mi się, że to kosztuje dużo sił, bardzo dużo energii. Niestety, choć możemy wyjść po meczu bardzo wykończone i później się regenerować, ale dać z siebie coś więcej, coś ekstra w takich sytuacjach, by nakręcić naszą grę, my szukamy momentów, by odpocząć chwilę na boisku. To nas rozbija w pewnych sytuacjach. Ja też to sobie analizuję i próbuję znaleźć odpowiedź, dlaczego tak się dzieje... Nie wiem, a jestem przekonana, że gdybyśmy grały na sto procent naszych możliwości przez cały czas, to bez problemu Włoszki byłyby w zasięgu i Holenderki również byłyby w naszym zasięgu.

 

Rozmowa z Katarzyną Skoworońską-Dolatą w załączonym materiale wideo.