W brytyjskim żużlowym slangu o zespole, który ukończył sezon na ostatnim miejscu w tabeli mawia się „wooden spoonists”. Posiadacze drewnianej łyżeczki z trudem przełykają marne kęsy pożywienia w zatęchłej celi... Pot wylewa się strumieniami, a promieni słońca próżno dojrzeć z czeluści opasającej lochy… Oba utytułowane kluby: Belle Vue i Poole broniły się zaciekle przed smutną rzeczywistością jaka dopadła je w sezonie 2009. Mistrz świata juniorów z Tampere z 1995 roku, trzykrotny indywidualny mistrz świata, Jason Crump, w 2009 roku bronił barw Belle Vue. Cudem dotrwał do ostatniej rundy mistrzostw świata w Bydgoszczy. Przezwyciężył ból po oparzeniach skóry na ręce jakich doznał na skutek dzwona z Troyem Batchelorem (14 września 2009 na torze przy Kirky Lane), ale w barażowych pojedynkach Asów z Monarchami już nie wystąpił. Neil Middleditch przykładał lód do głowy, nie mógł pojąć dlaczego statek Piratów tonie, skąd biorą się kontuzje Jasona Doyle’a i Kyle’a Legaulta… Matt Ford, charyzmatyczny promotor Poole rozważał zstąpienie do podziemi i prowadzenie drużyny Bournemouth Buccaneers w sezonie 2010. Wiedźmy z Ipswich wybawiły Piratów z tarapatów, ale ileż nerwów najadł się Middlo i Ford, Bóg jeden raczy wiedzieć. Pojękiwania słyszały tylko ściany skromnego biura Matta usytuowanego przy Wimborne Road… Kiedy Belle Vue przygotowywało się do pojedynków o utrzymanie w Elite League, na żużlowym horyzoncie rozbłysła maleńka gwiazda. Rezerwowy Buxton Hitmen, drużyny jeżdżącej w National League, niejaki Craig Cook zaczynał wspinać się po ubłoconych stopniach żużlowej piramidy. Wówczas jeszcze nikt nie wiedział, że Cookie zakotwiczy w Belle Vue Aces...

 

Kłopoty ze sprzęgłem

 

Można przyjść na świat z motocyklowym DNA w kołysce, można imponować talentem, ale nawet ludzie, którzy mają owe „coś” męczą się z ustawieniem sprzętu. Jeżdżą od producenta do tunera, szukają złotych zębatek, niezawodnych świec, cudownych dysz, a tu klapa choćby wyłożyli tysiące funtów na zakup sprzętu… Takie życie. Podpora Belle Vue Aces i Edinburgh Monarchs doskonale wie o tym, że nawet naturalny talent musi zmagać się z rozterkami typu: jaki silnik włożyć do ramy, jaką zębatkę założyć z tyłu i czy warto delikatnie przesunąć przednie koło do przodu. W 2009 roku Cookie był bardzo obiecującym rezerwowym ekipy kierowanej przez Jacka Lee w Buxton. Progresja wyników była zachwycająca. W 2009 roku Craig wywalczył tytuł indywidualnego mistrza National League. Rozwinął się jeżdżąc w Premier League w barwach Workington Comets, szlify zbierał w Edynburgu i Manchesterze. W 2012 roku wygrał indywidualne mistrzostwa Premier League ścigając się dla Edinburgh Monarchs, a w 2014 i 2015 roku jeździł z dziką kartą podczas GP Wielkiej Brytanii w Cardiff. Morowy chłopak z Cooka. Pomimo tych sukcesów, Craig wciąż mieszka daleko od stanu nasycenia. „W sezonie 2014 nie rozwijałem się tak jakbym sobie tego życzył. Na każdych zawodach miałem kłopot ze sprzęgłem. Nie potrafię idealnie ustawić sobie sprzęgła. Reaguje inaczej za każdym razem. Nie wiem czy diabeł tkwi w szczegółach… Może używam niewłaściwych tarczek? Nie mam pojęcia dlaczego błądzę. Jedynym torem, na którym mam idealnie ustawione sprzęgło jest obiekt Owlerton w Sheffield. Przyjeżdżam do Sheffield i mogę puszczać dźwignię z zamkniętymi oczyma… Myślę, że tkwię w niewiedzy, bo za rzadko przesiaduję w warsztacie. Pocieszam się, że Rzymu nie zbudowano w jeden dzień. Robię minimalne postępy, ale frustruję się i wściekam kiedy cos nie idzie po mojej myśli. Chcę wygrywać każdy wyścig, w którym biorę udział. Wiem, że gdy ustabilizuję formę, uczynię duży krok naprzód w stronę mistrzostwa Elite League i awansu do Grand Prix” – twierdzi chłopak z Whitehaven.

 

Co intrygujące, Cookie poszukiwał wsparcia u kolegów po fachu, ale zderzył się z górą lodową. „Próbowałem zasięgnąć języka u byłych zawodników, ale niechętnie rozmawiali ze mną na temat niuansów sprzętowych. Nie byli zainteresowani włóczeniem się ze mną po rozmaitych torach angielskich i nauczaniem. Gary Havelock bardzo chciał mi pomóc, ale problemem jest odległość. Nie wyjdę za róg i nie zacznę pytać Havvy’ego jak usprawnić przygotowanie sprzęgła, bo on mieszka hektar kilometrów ode mnie. Smutne, że w mojej okolicy nie ma nikogo, kto mógłby mnie wesprzeć w tej materii. Mój tata zaharowywał się, byleby mi pomóc i jestem w tym miejscu dzięki jego zaangażowaniu, ale uważam, że wkroczyłem na taki pułap, gdzie wiedza taty może okazać się niewystarczająca. Potrzebuję doświadczonego zawodnika, najlepiej byłego ridera, który przepchnie mnie przez kosz sprzęgłowy i otworzy przede mną kolejne wrota wtajemniczenia” – podkreśla Craig. No cóż, Cookie, może najwyższa pora, aby wyściubić nos poza Cumbrię, pożegnać romantyczne wzgórza przylegające do Wału Hadriana i poszukać szczęścia gdzieś indziej? Craig zaczął rozumieć potrzebę migracji. W tym sezonie nawiązał współpracę z Ashley Hollowayem. „Mam dobrych mechaników. Znają się na robocie. W tym departamencie wszystko jest poukładane jak należy. Mój tata ścigał się w rajdach samochodowych. Próbował przenieść wiedzę z rajdów do speedwaya, ale dwa, a cztery kółka to różne światy. Tata nigdy nie ścigał się na motocyklach. Muszę pozyskać do współpracy byłego świetnego zawodnika jeśli nie chcę dreptać w miejscu. Ashley usprawnił moje zaplecze. Szykuje mi szybkie silniki i dla niego nie stanowi problemu zrobienie szaf na przyczepny, twardy, krótki czy długi tor” – Cookie komplementuje Hollowaya.

 

Craig jest co prawda starszy o 3 lata od Taia Woffindena, ale to nie znaczy, że ma umartwiać się i zrezygnować z walki o najwyższe laury w tym wymagającym sporcie. „Tai nie został mistrzem świata przez przypadek. Długo przebijał się w Scunthorpe Scorpions. Zbierał szlify w Rye House Rockets. Tai wygrał indywidualne mistrzostwa Premier League w 2008 roku, a złoto w GP wywalczył w 2013 roku. Tai jest bardzo otwarty na innych ludzi. Jeśli udzieli mi kilku cennych wskazówek, będę trudny do przejścia na dystansie. Byłem niepocieszony kiedy ścigałem się jako druga linia w Belle Vue, ale ciężką pracą udowodniłem Markowi Lemonowi, że zasługuję na prowadzącego parę. Owszem, roztrwoniliśmy lekką ręką mnóstwo punktów na początku sezonu, ale postawą w play-off udowodniliśmy, że możemy walczyć jak równy z równym z największymi tuzami Elite League. Bardzo pomaga mi Scott Nicholls. Ostatnie sezony nie układały się po jego myśli, ale w tym roku wrócił stary poczciwy Scott, który jeszcze niejednemu rywalowi udowodni, że rocznik 1978 ma się całkiem dobrze. On mnie inspiruje, bo pokazał, że metryka nie jest ważna. Istotny jest żar tworzenia. Jestem diabelnie szybki na trasie, muszę jeszcze poprawić starty, wówczas będę nie do ugryzienia” – mówi Cookie z lekką dozą buńczuczności, ale możliwą do strawienia w przypadku człowieka, który późno zajął się speedwayem i przechowuje w sobie gigantyczne pokłady ambicji. Cookie dopiął swego. W pierwszym meczu finałowym Elite League, Craig zdobył aż 12 punktów. Ścigał się z numerem 5, a więc prowadził parę. Jedno wykluczenie zmąciło obraz perfekcji. Dźwignął zespół Asów, który przegrywał już 13 punktami. Mark Lemon mógłby już zaprosić Cooka na kufelek do pubu w Manchesterze, ale woli poczekać i świętować w środowy wieczór. Menedżer Asów, pan Cytryna, ma prawo oczekiwać od Cooka znakomitego wyniku, bo w sezonie 2015 wicemistrz Wielkiej Brytanii błyszczał przy Wimborne Road. W kwietniu Craig wykręcił 10 punktów na torze Piratów. W sierpniu nie zawiódł i zdobył 11 oczek będąc najskuteczniejszym Asem w talii Marka Lemona. A zatem, Craig może w tym sezonie sięgnąć po dwa złote medale w rozgrywkach ligowych, bo jego Monarchowie z Edynburga są już w półfinale Premier League. Zmierzą się w nim z Panterami z Peterborough…