Matt, nie odchodź z Poole!

 

Rozmaite myśli kłębiły się po głowie promotora Poole, który przywykł do blasku sławy. Ciężko zapracowany Matt Ford miał serdecznie dość informacji napływających ze szpitala. Jak nie Kanadyjczyk Kyle Legault, to Australijczyk Jason Doyle… Zespół, który miał bronić tytułu mistrza Elite League zdobytego w fantastycznym stylu przez Adama Skórnickiego, Magnusa Zetterstroema i Chrisa Holdera, przypominał przeciekającą łajbę… Grotmaszt wyzionął ducha…

 

Pojawiło się co prawda światełko w tunelu. W rocznicę 80-lecia klubu z hrabstwa Dorset duet Piratów: Chris Holder – Hans Andersen sięgnęli po tytuł mistrzów w jeździe parami. 8 sierpnia na torze Arlington pod Eastbourne, nie było mocnych na parę Poole Pirates. Holder zdobył 7 punktów w regularnej części zawodów, a Andersen wykręcił aż 15 oczek. Lepsi byli tylko zawodnicy Lakeside Hammers: Lee Richardson – 14 oczek i Jonas Davidsson – 10. W pierwszym półfinale Młoty odpadły z dalszej rywalizacji, bo choć Lee wygrał wyścig, to Davidsson przyjechał na metę ostatni, a przy systemie punktacji: 4-3-2-0, lepszym wynikiem legitymowali się zawodnicy Orłów: Davey Watt i Lewis Bridger. W drugim półfinale Piraci pojechali rozsądnie. Do przodu pognał Chris Harris, a Andersen i Holder wytrzymali napór Eddie Kennetta i awansowali do ścisłego finału. W decydującej o tytule rozgrywce, Andersen zajął drugie miejsce, trzeci na metę dotarł Holder i tytuł mistrza par Elite League powędrował do gabloty Poole Pirates. Wattie wygrał bieg, ale Lewis Bridger nie przebił się przez mur i nie wdarł się na pokład łodzi…

 

„Cieszę się, że chłopcy stanęli na wysokości zadania. To był salon ostatniej szansy, aby w kiepskim sezonie zdobyć jakiekolwiek trofeum. Kibice podsycali w nas wiarę w sukces na torze Eastbourne. Poole ma ogromne szczęście, że fani są z nami na dobre i na złe. Hans Andersen zdobył tytuł w jeździe parami rok po roku, bo w 2008 triumfował w barwach Coventry Bees z Chrisem Harrisem. Raduję się, bo Chris Holder i Hans Andersen ścigali się jak zgrany duet. Hans pomógł Chrisowi w półfinale spowalniając jazdę Eddie Kennetta, a w finale Holder trzymał rękę na pulsie i świetnie udaremnił próby ataku Lewisa Bridgera. Przed finałem szepnąłem chłopakom, aby pilnowali drugiej i trzeciej pozycji jeśli do przodu ucieknie Davey Watt. Plan zrealizowali w 100%” – radował się Middlo.

 

Triumf w mistrzostwach par osłodził Piratom nieudany sezon, ale ambitny Matt Ford poważnie rozważał ucieczkę do Premier League lub zejście do podziemnych labiryntów i prowadzenie ekipy Bournemouth Buccaneers w sezonie 2010. Chris Holder nie mógł dłużej spoglądać w zasmucone oblicze Forda. „Jeśli Matt wycofa się z Elite League, straci wielu dobrych zawodników, bo ja pragnę się rozwijać, więc nie zostanę w Poole. Byłoby szkoda, bo Poole to klub z tradycjami. Nie można tak po prostu wyrzucić wszystkich zabawek z wózka i wyjść poza obręb piaskownicy. Trzeba godnie przyjąć porażkę i uświadomić sobie, że jutro też wschodzi słońce (Holder brzmiał niczym Ernest Hemingway…) Jestem szczęśliwy ścigając się dla Piratów, nie chcę zmieniać środowiska. Jestem pewien, że za rok wybrniemy z tarapatów. Ja też popełniam błędy, wszak jestem tylko człowiekiem. W Eastbourne włożyliśmy do ramy zbyt agresywny silnik jak na ten maleńki tor. Miałem za mocny silnik, więc za każdym razem jak wjechałem w bardziej przyczepne miejsce, czułem się, że mnie dźwiga i za chwilę wyląduję na trybunach wśród fanów! Udało się wprowadzić korekty, zdobyliśmy tytuł w jeździe parami. Matt, głowa do góry, za rok będzie bosko, wrócimy na tron!” – apelował Holder. Pomylił się nieznacznie, bo w sezonie 2010 Piraci zdemolowali konkurentów w sezonie zasadniczym, ale w finale play-off nie zdołali powstrzymać odrodzonych Pszczół z Coventry.

 

Middlo i Ford poczuli ogromną ulgę kiedy Asom nie udało się zremisować z Wiedźmami. Piraci uniknęli ostatniego miejsca w tabeli Elite League, a pamiętali jak smakuje dno oceanu, bo w 1997 roku zajęli najbardziej niechcianą pozycję w lidze. Zaczynali sezon 2009 jako obrońcy tytułu, mieli w składzie Holdera, Screena, Andersena, Pedersena, Davidssona, Jankowskiego, Barana, Piszcza, Madsena, Boxalla, Wilsona, Stonehewera i Fry, a mimo to drżeli do 28 wrzesnia o uniknięcie baraży. „Odetchnąłem. Za żadne skarby świata nie chciałem podjąć trudu wyprawy do Szkocji. Dobrze, że chłopcy nie ścigali się z Edinburgh Monarchs. Wstyd się przyznać, ale wygraliśmy zaledwie 9 spośród 32 spotkań ligowych. Cudem wygraliśmy wyjazdowy mecz z Eastbourne. Matt Ford już przymierza się do budowy zespołu na kolejny sezon. Zarzucił sieć na Artura Mroczkę i Dawida Lamparta. Pojadą jako goście w test meczach z Ipswich i Eastbourne. Ściągniemy również Mateja Kusa z Pilzna. Rozważałem nawet najgorszy scenariusz, dlatego uzgodniłem daty sparingów z Wiedźmami i Eastbourne, żeby chłopcy nie wypadli z rytmu i nie zapomnieli o ognistej rywalizacji w obliczu ewentualnych baraży. Matt zawsze miał nosa do Polaków. Przecież w Poole odbudowali się tacy zawodnicy jak Greg Walasek, Krzysztof Cegielski i Krzysztof Kasprzak. A skoro Artur i Dawid tak pięknie pojechali w drużynówce juniorów w Gorzowie Wielkopolskim, to warto ich wypróbować na Wyspach…” – stwierdził Neil Middleditch.

 

Późnym wieczorem przekonamy się czy brytyjscy medycy z Lilliput Health Center postawili na nogi Kacpra Gomólskiego, który pocałował bandę w 9 wyścigu pierwszego meczu finałowego przy Kirky Lane. Ginger będzie na wagę złota, bo rywale z Manchesteru nie śpią. We wtorek Craig Cook poprawił rekord toru w Somerset o 0,4 sekundy w pierwszym starciu finału Knockout Cup Premier League i nie zgubił ani jednego oczka. A zatem Asy szykują nową talię kart i zamierzają ją otworzyć dopiero po 15 wyścigu na Wimborne Road…