Zmagania w "grupie śmierci" zakończone. Oczywiście nie obyło się bez niespodzianek, faworyzowane LDG musiało uznać wyższość Origen i zakończyło zmagania na trzecim miejscu. Origen, które jest czarnym koniem całego turnieju (drużyna zakwalifikowała się do EU LCS podczas aktualnego sezonu). TSM wydawało się nie mieć żadnej nadziei na awans i zakończyło grupę na ostatnim miejscu.

 

1. KT Rolster – 5-1
Mocni faworyci grupy, zawodnicy KT Rolster, przegrali tylko jedną grę przez dwa tygodnie. Pierwsze miejsce w grupie jest zasługą całej drużyny, ale najbardziej wyróżniającą się personą jest Kim "ssumday" Chan-Ho. Toplaner był perfekcyjny mechanicznie, dominujący we wczesnej fazie gry, błyskotliwy i pewny przedczas rotacji przy użyciu teleporacji. Koreańczyk pociągnął swój team do pięciu zwycięstw i, co za tym idzie, miejsca na szczycie tabeli grupowej.

 

2. Origen – 4-2
Europejskim debiutantom udało się dokonać niemożliwego i dzięki brawurowej pierwszej serii meczów zapewnić sobie pierwsze miejsce w grupie. Zespołowi udało się pokonać każdego przeciwnika w swojej grupie. Origen robi wrażenie swoimi teamfightami i świetną kontrolą objectivów. Nawet gdy ich mecze były kontrolowane przez bardziej doświedczonych przeciwników, czasem znajdowali sposób na powrót do gry i zwycięstwo. Błyskotliwy zespół na pewno nie jest kandydatem do szybkiego pożegnania się z Mistrzostwami Świata.

 

3. LDG – 2-4
Największe rozczarowanie grupy D. LDG było nie tylko faworytem do wygrania grupy, ale też całego turnieju. Jednak kiepski dobór postaci i reakcyjny styl gry sprawił, że drużyna zakończyła pierwszy tydzień zmagań z bilansem 0-3. Zamienienie Acorna zmiennikiem (dowodzenia nad górną aleją przejął Lee "Flame" Hojong) sprawiło, że drużyna znalazła sposób na wygranie dwóch meczów podczas drugiej serii zmagań. To jednak nie wystarczyło by awansować. Być może dla tego, że LDG nie potraktowało przeciwników zbyt poważnie. Jedno jest pewne – drużyna ma przed sobą sporo pracy, jeśli chce odgryźć się w przyszłym roku.

 

4. TSM – 1-5
TSM jest drużyną, po której nikt nie spodziewał się fajerwerków. Fani League of Legends zakładali raczej, że TSM zostanie zmiażdżone przez każdą inną drużynę w swojej grupie. TSM mocno próbowało sięgnąć najwyższego poziomu, drużyna grała naprawdę bardzo dobrze i rozgrywała błyskotliwe wczesne fazy gry. Jednak na koniec, kiepski shotcalling i współpraca drużynowa sprawiła, że zespół przegrał wszystkie mecze, które były "do wygrania". Mimo wszystko TSM pokazało, że wciąż potrafi rywalizować na szczeblu światowym.

 

Zmagania grupowe zakończą mecze w grupie B. O awans powalczą drużyny Fnatic, IG, ahq i Cloud9.