Dramat rozegrał się w piątek, późnym popołudniem w lesie w Owińskach. Trener Tomasz Bekas wraz z ojcem wybrał się na ryby. Początkowo nie zwracali uwagi na szczekanie, ale kiedy nie ustawało przez długi czas, postanowili sprawdzić, co się dzieje. Ruszyli wzdłuż brzegu i po pewnym czasie zorientowali się, że dźwięki dochodzą z nieczynnej studni.

 

Początkowo myśleli, że zwierzę wpadło do wnętrza samo, ale okazało się, że studnia jest przywalona wielkim kamieniem. Ktoś wrzucił do niej psa i skazał na powolną śmierć. Na szczęście w studni było niewiele wody, tylko dlatego pies jeszcze żył. Zwierzęcia nie dało się wyciągnąć, trzeba było wezwać na pomoc straż pożarną. Jeden ze strażaków opuścił się na linie i wydobył psa na powierzchnię.

 

 

Szanowni Państwo,Dziękujemy za tak wielki odzew w sprawie psa uratowanego z nieczynnej studni. Szczerze Państwa...

Posted by Warta Poznań on 12 października 2015

 

Zwierzę natychmiast trafiło do schroniska. Nie miało na szyi obroży, tylko parciany sznurek, było głodne i wyczerpane. Zasłaniało łapą oczy przed światłem. Klub apeluje do wszystkich, którzy mogą coś wiedzieć na temat właściciela psa o zgłaszanie się z informacjami.