Pierwsza połowa nie wskazywała na scenariusz, który rozegrał się na Liberty Stadium w Swansea. Zespół Łabędzi prowadził grę z wiceliderem Arsenalem i był bliższy bramki aniżeli rywale - w pierwszej połowie najlepszą okazję zmarnował Bafetimbi Gomis, który minął już Petra Cecha, jednak dynamiczny powrót Hectora Bellerina pozwolił wygarnąć piłkę w prawie beznadziejne sytuacji. Dla Arsenalu próbowali Joel Campbell i Olivier Giroud, jednak piłka w obu przypadkach leciała ponad bramką Fabiańskiego.

Klopp zwolni Mourinho? Liverpool kolejnym katem Chelsea

Dramat Polaka rozegrał się dopiero po przerwie. Arsenal szybko wyszedł na prowadzenie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mesuta Ozila i główce Giroud, który zdobył tym samym gola nr 2000 Arsenalu pod wodzą Arsene'a Wengera. Przy tym golu Fabiański nie miał nic do powiedzenia, jednak śmiało "na klatę" może wziąć gola Laurenta Koscielnego. Francuski stoper powalczył z Polakiem o górną, bezpańską piłkę i nieoczekiwanie wyszedł z tej walki zwycięsko. Golkiper Swansea powinien zachować się dużo lepiej i oddalić niebezpieczeństwo, a skutkiem sytuacji z pewnością w brytyjskich mediach powróci temat "Flappyhandskiego". Arsenal dokończył strzelanie pierwszym ligowym trafieniem Joela Campbella, który dzisiaj wskutek nieobecności innych prawych skrzydłowych dostał szansę od początku.

Nieoczekiwanie ciężką przeprawę ma za sobą Manchester City, który do meczu z Norwich podszedł - zaryzykujmy - dość lekceważąco. Jak bowiem inaczej nazwać szansę dla niedoświadczonego Kalechiego Iheanacho od pierwszych minut. Taka postawa mogła odbić się czkawką, bowiem The Citizens na dziesięć minut przed końcem stracili jednobramkowe prowadzenie po golu Otamendiego, a głównym winowajcą Joe Hart, który praktycznie sprezentował gola Cameronowi Jerome. Na szczęście lidera tabeli rzut karny na minutę przed końcem wykorzystał Yaya Toure i zapewnił trzy punkty. W szóstej minucie doliczonego czasu gry swojej "jedenastki" nie trafił jeszcze Aleksandar Kolarov.

Bez bramek zakończył się mecz na Selhurst Park, gdzie Crystal Palace podejmowało Manchester United. Ekipa Louisa van Gaala traci coraz więcej punktów i powoli zjeżdża w dół w ligowej tabeli. W ostatnich czterech meczach zdobył zaledwie pięć punktów i już dał się wyprzedzić rewelacyjnemu Leicester City. "Lisy" naruszyły wydawało się nieomylną defensywę Tony'ego Pulisa i jego West Bromwich Albion aplikując im aż trzy bramki na ich obiekcie. W rolach głównych znowu najlepsi zawodnicy tego sezonu, Riyad Mahrez (2 gole) i Jamie Vardy, który przedłużył swoją serię bramkową do ośmiu meczów.

 

W pozostałych meczach Newcastle zremisowało bezbramkowo ze Stoke, zaś Watford ograło inną rewelację tego sezonu, West Ham 2:0. Obie bramki strzelił niezawodny Odion Ighalo, który jest wiceliderem klasyfikacji strzelców z siedmioma trafieniami.

 

Komplet wyników spotkań rozgrywanych o 16:00:

Crystal Palace - Manchester United 0:0

Manchester City - Norwich 2:1 (0:0)
Otamendi 67', Yaya Toure k 89' - Jerome 83'
czerwona kartka: Martin 88'

Newcastle - Stoke City 0:0

Swansea - Arsenal 0:3 (0:0)
Giroud 49', Koscielny 68', Campbell 73'

Watford - West Ham 2:0 (1:0)
Ighalo 39', 48'
czerwona kartka: Collins 84'

West Brom - Leicester 2:3 (1:0)
Rondon 30', Lambert k 84' - Mahrez 57', 64', Vardy 77'