O tym, jakim szokiem była dla Brazylii klęska w decydującej grze  mistrzostw świata 1950 roku napisano już całe tomy. W meczu o złoto gospodarze turnieju zmierzyli się z reprezentacją Urugwaju. Tak się akurat złożyło, że jedyny raz w historii mistrzostw nie był to typowy wielki finał, tylko zwieńczenie zmagań grupowych. Canarinhos ograli wcześniej Szwecję 7:1 i Hiszpanię 6:1, Celestes zremisowali z Hiszpanią 2:2, a Szwecję pokonali 3:2. Rachunek był prosty: wspieranym przez 200 tysięcy kibiców zgromadzonych na trybunach stadionu Maracana Brazylijczykom do sukcesu wystarczał remis.


Powązki Wojskowe: Spacer śladami legend polskiego sportu


Plan dnia był następujący: brazylijscy piłkarze pewnie pokonują rywali (na przygotowanych przez kibiców transparentach sugerowano wyniki 5:0, 8:0, nawet 10:0), na płycie boiska ustawia się szpaler stworzony przez żołnierzy, którym – wśród wiwatów publiczności – przechodzą triumfatorzy, następnie kapitan drużyny Augusto odbiera Złotą Nikę, po czym następuje triumfalny pochód mistrzów ulicami Rio de Janeiro, zwieńczony przyjęciem przez najwyższe władze państwowe; przygotowano zawczasu samochody, które miały stać się prezentami dla mistrzów, pełną parą szła produkcja proporczyków i pocztówek upamiętniających wielki triumf. Media nie zostawały w tyle: "Brazylia mistrzem świata" - ogłaszał w dniu finału na pierwszej stronie dziennik Cruzeiro, "Wielkie zwycięstwo" - to z kolei tytuł z okładki Journal do Brasil...

 

W tym całym zamęcie nikt nie zwracał uwagi na ostatnią przeszkodę w drodze po złoto. Czy sami gracze Canarinhos nie potraktowali rywali należycie poważnie? Plan trenera Urugwaju Juana Lópeza Fontany przewidywał dobrze zorganizowaną obronę i grę z kontry. Brazylijczycy gnietli Urugwajczyków od początku meczu, ale dopiero po przerwie udało im się zdobyć bramkę, której strzelcem był Friaça.  Maracana oszalała, nikt nie brał już pod uwagę, że Urugwaj zdoła odwrócić losy meczu. Tymczasem w 66. minucie coś zaczęło się psuć w ustalonym wcześniej harmonogramie. Urugwajczycy zerwali się do walki. Rajd Alcidesa Ghiggii prawym skrzydłem, dośrodkowanie na pole karne, a Juan Schiaffino był tam, gdzie być powinien. Piłka wylądowała w bramce Canarinhos, ale tytuł wciąż był w rękach gospodarzy... Do 78. minuty.


Uru3Juan Schiaffino trafia na 1:1. / fot. PAP

To właśnie wtedy Alcides Ghiggia zdecydował się na rajd, który zapewnił mu trwałe miejsce w historii światowego futbolu.  Przejął piłkę w środkowej strefie boiska i wykorzystując nieporadność obrońców rywali zapędził się w pole karne. Wszyscy spodziewali się kolejnego dośrodkowania, tymczasem sprytny strzał po ziemi zaskoczył bramkarza Barbosę, którego przez lata obwiniano potem za tę porażkę. To był cios w serce Canarinhos, którzy nie byli już w stanie odpowiedzieć przeciwnikom. Stadion zamarł…  Prawoskrzydłowy reprezentacji Urugwaju jednym ruchem uciszył 200. tysięcy ludzi...

 

Uru5Tragedia na Maracanie - tak opisywano ten finał i tak zapamiętano go po latach, a cała  ta brazylijska rozpacz przykryła gdzieś w świadomości kibiców fakt, że gospodarzy pokonała znakomita przecież drużyna.


W kategoriach sportowych sukces Urugwaju nie powinien być traktowany jako wielka sensacja. Raz, że Urusi mieli już na koncie tytuł mistrzów świata wywalczony 20 lat wcześniej, dwa - bilans obu ekip w poprzednich latach był w miarę wyrównany, wreszcie trzy: ekipę La Celeste tworzyli piłkarze wielkiej klasy, być może nawet większej, niż rywale. Nic nie ujmując brazylijskim dryblerom, czy mieli oni w swym składzie wirtuoza i dyrygenta klasy Juana Schiaffino? Czy posiadali obrońcę równie walecznego jak Matías González - zwany później "Lwem Maracany"? Czy Barbosa był lepszym bramkarzem niż Roque Máspoli? Czy Canarinhos mieli w swych szeregach piłkarza takiego jak Obdulio Varela – kapitan, przywódca, który w niezwykle trudnej, wręcz beznadziejnej sytuacji potrafił poderwać swych kolegów do walki?

 

Wśród tych bohaterów - Alcides Ghiggia, człowiek, który wtedy, na Maracanie stał się legendą. Poza tym meczem nie odegrał wielkiej roli w historii urugwajskiej reprezentacji. Bilans ma skromny 12 spotkań - 4 gole. Zadebiutował w kadrze niespełna miesiąc przed finałami, w maju 1950 roku. Wszystkie cztery bramki zdobył podczas tamtego mundialu: po jednej w każdym z czterech spotkań Urugwaju. Po zdobyciu mistrzostwa świata zagrał w drużynie narodowej jeszcze tylko pięciokrotnie, na przełomie marca i kwietnia 1952 roku w mistrzostwach panamerykańskich w Santiago. Później przeniósł się do Włoch, gdzie przez lata (1953-61) występował w AS Roma, a następnie AC Milan. Tą samą drogą podążył Juan Schiaffino, obaj przez moment grali wspólnie w Romie, a także trzykrotnie wystąpili razem w reprezentacji Italii w meczach eliminacji mistrzostw świata 1958 roku. Ghiggia wrócił do Urugwaju na początku lat sześćdziesiątych i przez kilka lat występował jeszcze w tamtejszej lidze. Na emeryturze zbierał należne mu honory: otrzymywał odznaczenia państwowe, był gościem specjalnym ceremonii otwarcia mistrzostw świata 2006, złożył odcisk stóp na Maracanie w 2009 roku, został zaproszony na losowanie grup finałów brazylijskiego mundialu. Gdy pojawiał się na meczach reprezentacji Urugwaju, kibice witali go owacjami na stojąco.


Uru4Ghiggia powrócił na Maracanę (2009). / fot. PAP


Alcides Ghiggia był ostatnim żyjącym zawodnikiem mistrzowskiej kadry Urugwaju z 1950 roku. Zmarł  na atak serca 16 lipca 2015 roku, dokładnie w 65. rocznicę pamiętnej konfrontacji na Maracanie.  Dwa lata wcześniej odszedł w wieku 95. lat bramkarz Aníbal Paz, który podczas turnieju w Brazylii zagrał w jednym spotkaniu.

 

Reprezentanci Urugwaju, mistrzowie świata 1950:

 

Uru5Víctor Rodríguez  Andrade (1927 - 1985) - Central Español, lewy obrońca; siostrzeniec José Andrade - mistrza świata z roku 1930. W finałach MŚ 1950 zagrał we wszystkich 4 meczach Urugwaju.

Schubert Gambetta (1920 - 1991) - Nacional, prawy obrońca; zagrał w dwóch ostatnich spotkaniach turnieju, wchodząc do pierwszej jedenastki w miejsce Juana Carlosa Gonzáleza.

Alcides Ghiggia (1926-2015) - Peñarol Montevideo, prawoskrzydłowy (4 mecze/4 bramki).

Juan Carlos González (1924 - 2010) - Peñarol Montevideo, prawy obrońca; zagrał w dwóch pierwszych meczach turnieju przeciwko Boliwii i Hiszpanii, w kolejnych zastąpił go Schubert Gambetta.

Matías González (1925 - 1984) - Club Atlético Cerro, środkowy obrońca; zagrał we wszystkich czterech spotkaniach.

Roque Máspoli (1917 - 2004) - Peñarol Montevideo, bramkarz; zagrał w trzech spotkaniach (przeciwko Boliwii, Hiszpanii i w finale z Brazylią). Uczestniczył później w finałach MŚ 1954. Po zakończeniu kariery został trenerem, prowadził również reprezentację Urugwaju, z którą triumfował w prestiżowym "turnieju mistrzów" Mundialito 1980.

Óscar Míguez (1927 - 2006) -  Peñarol Montevideo, środkowy napastnik;  najlepszy strzelec Urugwaju podczas MŚ 1950 (4 mecze/ 5 bramek).

Rubén Morán (1930 - 1978) - Club Atlético Cerro, lewoskrzydłowy; zagrał jedynie w finałowym meczu przeciwko Brazylii, zastępując w składzie Ernesto Vidala. Najmłodszy w ekipie Urugwaju, w chwili triumfu miał niespełna 20 lat.

Aníbal Paz (1917 - 2013) - Nacional, bramkarz; drugi golkiper, ale w jednym spotkaniu (przeciwko Szwecji) zastąpił Roque Máspoliego.

Julio Pérez (1926 - 2002) - Nacional, napastnik; zagrał we wszystkich czterech spotkaniach, w meczu z Boliwią trafił do siatki rywali.

Juan Schiaffino (1925 - 2002) - Peñarol Montevideo, napastnik, lewy łącznik; najsłynniejszy  i kluczowy gracz tamtej drużyny. W czterech meczach MŚ 1950 zdobył trzy bramki, w tym jedną, wyrównującą, w finałowym starciu z Brazylią. Grał znakomicie również na MŚ 1954, po tym turnieju zamieszkał we Włoszech -  gdzie grał w AC Milan, AS Roma i w reprezentacji Italii. Po zakończeniu kariery piłkarskiej trener, prowadził również reprezentację Urugwaju.

Eusebio Tejera (1922 - 2002) - Nacional, obrońca; zagrał we wszystkich czterech  spotkaniach turnieju.

Obdulio Varela (1917 - 1996) - Peñarol Montevideo, pomocnik; kapitan drużyny – grał we wszystkich czterech spotkaniach (1 gol).

Ernesto Vidal (1921 - 1974) - Peñarol Montevideo, napastnik, lewoskrzydłowy.  Zagrał w trzech pierwszych meczach (1 gol), w finale zastąpiony przez Rubéna Morána.

 

Rezerwowi:

Julio César Britos (1926 – 1998), Juan Burgueno (1923 - 1997), William Martínez (1928 - 1997), Washington Ortuno (1928 - 1973), Rodolfo Pini (1926 - 2000),  Luis Alberto Rijo (1927 - 2001), Carlos Romero (1927 - 1999), Héctor Vilches (1926 - 1998).

 

Trener: Juan López Fontana (1908 - 1983) - Prowadził reprezentację Urugwaju również na kolejnych mistrzostwach świata - w 1954 roku w Szwajcarii, gdzie jego drużyna potwierdziła wielką klasę. Odpadli dopiero w półfinale - po najlepszym meczu tamtego turnieju - przeciwko Węgrom, w którym ulegli po dogrywce 2:4.