Chcemy w tym sezonie sięgnąć po trzy tytułu: mistrzostwo kraju, Puchar Polski i zwycięstwo w Lidze Mistrzów – nie owija w bawełnę trener Skry Bełchatów, Miguel Angel Falasca. Podoba mi się takie myślenie – wszak w pewnym momencie poprzedniego sezonu wydawało się nawet, że Skra grała najlepszą siatkówkę na Starym Kontynencie. Później przyszły kłopoty z formą fizyczną i skończyło się przegranym sezonem, ba wielką klapą, ale ekipa z Bełchatowa awansowała do czwórki najlepszych w Europie i w przyszłym roku chce uczynić podobnie.

 

Znany muzyk wspiera Lotos Trefl Gdańsk

 

Napięty kalendarz

 

Skład na pewno pozwala celować wysoko – problemem może być to, co pogrążyło ekipę Falaski w poprzednich rozgrywkach. Napięty kalendarz, zagęszczony tym bardziej, że w styczniu niektórzy siatkarze wyjadą na zgrupowania reprezentacji.

 

Już w fazie grupowej jestem więc ciekaw testów nie tyle z Duklą Liberec, ile z Cucine Lube Civitanova i Knackiem Randstad Roeselare. Dodatkowo specyficzny w tym sezonie regulamin PlusLigi tylko utrudnia polskim zespołom sprawę. Z drugiej strony kto przejmował się tym, kiedy na przykład Włosi organizowali swój super finał? Albo kto analizuje dogłębnie napięty kalendarz rosyjskiej Superligi? Każdego trenera, każdą drużynę rozlicza się na końcu tylko z wygranych, tytułów…

 

Wiosna będzie…

 

Te w ostatnim czasie na stałe przylgnęły to trenera Andrzeja Kowala z Rzeszowa. W zeszłym sezonie także obronił się mistrzostwem kraju i drugim miejscem w berlińskim finale Ligi Mistrzów. – Przed nami długi sezon i trudno teraz coś prognozować. Oczywiście udział w turnieju finałowym, a nawet wygranie całych rozgrywek jest naszym celem – mówi opiekun Asseco Resovii.

 

Rzeszowianie są faworytami grupy z Dragons Lugano, Volley Asse Lennik i Tomisem Konstanca. Ale prawdziwe schody rozpoczną się po ewentualnym awansie do fazy play off. Z drugiej strony kadra zespołu z Podkarpacia pełna jest reprezentantów kraju, którzy dopiero co zakończyli sezon, a już muszą walczyć dla Sovii. Ciut łatwiejsza grupa powinna pozwolić Kowalowi rotować składem. Myślę, że ogranie całej czternastki siatkarzy może być kluczem do sukcesów na wiosnę przyszłego roku.

 

Debiutanci, ale już zwycięzcy

 

W zupełnie innej atmosferze do boju przystępują siatkarze znad morza. Mamy dobry zespół, który stale podnosi poziom i musimy dać z siebie wszystko, by wyjść z grupy – ostrożnie zapowiada Andrea Anastasi, trener Lotosu Trefla. Gdańszczanie nic nie muszą, ale mimo wszystko przedstawicielowi PlusLigi nie wypada odpaść już w fazie grupowej z Modeną Volley, ACH Volley Lublana, czy Vojvodiną Novy Sad. Niezależnie od klasy przeciwników. Skoro Lotos jest wicemistrzem kraju, a na otwarcie nowego sezonu ograł Resovię w boju o Superpuchar, to musi celować w udane mecze w Champions League.

 

Tym bardziej, że w ostatnich latach polskie zespoły z kopciuszków, biedniejszych krewnych rosyjskich, tureckich czy włoskich ekip, stały się wreszcie postrachem dla wszystkich. Przez lata żyliśmy tylko wspomnieniami sukcesu Płomienia Milowice z 1978 roku, ale teraz spokojnie musimy wymagać podobnych występów jak w minionym sezonie.

 

Choć i tak będę się upierał, że w 2016 roku priorytetem polskiej siatkówki jest jednak awans reprezentacji na igrzyska, a więc forma wybrańców Stephane’a Antigi w styczniu i ewentualnie w maju. A to niestety może oznaczać kłopoty dla trenerów klubowych, zwłaszcza dla Kowala, Falaski i Anastasiego.

 

Transmisje Ligi Mistrzów siatkarzy z udziałem polskich drużyn:

Lotos Trefl Gdańsk – Vojvodina NS Seme Nowy Sad (Polsat Sport, wtorek, godz. 18.00)

Asseco Resovia Rzeszów – Dragons Lugano (Polsat Sport Extra, środa, 18.00)

Dukla Liberec – PGE Skra Bełchatów (Polsat Sport, czwartek, godz. 18.00)