Cobblestone, znowu cobblestone...

 

Faza grupowa DreamHack Cluj-Napoca, minęła nam pod znakiem mapy de_cobblestone. Popularne cbble, zapewne wśród większości fanów i samych uczestników, po turnieju w Rumunii wylądowało na liście map zakazanych. Tu na pomoc przychodzi nam matematyka - królowa nauk - i szybka kalkulacja mówi, że to właśnie na tej mapie odbyło się ponad 42% wszystkich spotkań fazy grupowej i lekko ponad 23% starć w całym turnieju! Dla przykładu, drugą najczęściej graną lokacją były piaski de_dust2 - około 19% w całym turnieju. Absolutny fenomen, nieprawdaż? Podczas trzeciego meczu z rzędu na mapie, fani modlili się o jakiś elokwentny pick innej niż cbble mapy...

 

Oczywiście wybór cbble w wielu wypadkach był bardzo świadomy, zespoły pozostawiały lepiej przygotowane przez siebie mapy na kolejne etapy rozgrywek, co chcąc nie chcąc dla fanów było dość nużące. Szkoda, że wyłącznie na tej lokacji mieli okazję zaprezentować się gracze Vexed Gaming, którym dwukrotnie brakło szczęścia - zarówno w meczu z Fnatic jak i Cloud9.

 

Z bardzo pozytywnej strony zaprezentowali się zawodnicy Vexed, którym po raz kolejny udało się zakwalifikować na turniej rangi major. Mimo, że Polacy odpadli już po dwóch meczach w fazie grupowej, należy im się kilka słów uznania.

 

Po pierwsze, w meczu z Fnatic nie zagrali źle. To raczej Fnatic obudziło się z długiego snu w drugiej połowie i gdyby tylko Polacy wygrali choćby jedną rundę po zmianie stron, spotkanie mogło potoczyć się zgoła inaczej. To samo tyczy się meczu z Cloud9, gdzie zwycięstwo i dalsza przygoda z DreamHack Cluj-Napoca były blisko - ot po prostu, brakło szczęścia, bo umiejętności ekipie rallena odmówić nie można.

 

Bezbarwni mistrzowie z Kolonii


Skoro jesteśmy już przy ekipie Fnatic, warto poruszyć ich bezbarwność w fazie grupowej. To nic, że ostatnio prezentowali gorszą formę, lecz od zwycięzców ESL One Cologne wymaga się po prostu troszeczkę więcej. Mecz z Vexed Gaming pokazał, że można im wyrywać rundy. Z Luminosity, które notabene miało problemy z dotarciem do Rumunii, było im już ciężej. Ekipa Fallena, która do Cluj-Napoca dotarła jako ostatnia, pokazała pazur w spotkaniach z Cloud9 i Fnatic.

 

Zwycięstwa nie były przypadkowe, bo Brazylijczycy w CS:GO grać potrafią i trzeba się było z nimi liczyć. Gra po stronie Fnatic w meczu z Luminosity wyglądała chaotycznie, tak jakby ekipa Olofmeistera w nocy z środy na czwartek nie odrobiła pracy domowej. Brazylijczycy zagrali lepiej, awans z pierwszego miejsca wywalczyli zasłużenie i po turnieju w Cluj-Napoca, akuratnie do tej formacji zza oceanu nie ma się co przyczepić.

 

Po przegranej, ekipa Fnatic wiedziała, że w przypadku awansu z drugiego miejsca, spotka się z którymś z zwycięzców pozostałych grup. Na ich nieszczęście, trafili na Team EnVyUs, które w Rumunii okazało się później bezkonkurencyjne. Przygoda mistrzów dobiegła końca, pozostał niedosyt i potwierdzenie, że Olof i spółka muszą się ostro wziąć do roboty, aby powrócić do formy z Kolonii.

 

dhfnatic

Źródło: Dreamhack @ https://www.flickr.com/photos/dreamhack/albums

 

Zmierzch tytanów - G2 Esports i NiP zaskakują


Czasami zdarzają się turnieje, w których eksperci wskazują absolutnych faworytów do zwycięstwa. W przypadku DreamHack Cluj-Napoca nie było inaczej - będący na fali zawodnicy Team SoloMid, prezentowali najlepszą formę w ostatnich tygodniach, miażdżąc po kolei napotkanych na swojej drodze przeciwników. Na majora w Rumunii przylecieli w roli faworytów i tylko ktoś z trójki Virtus.pro, Team EnVyUs lub Fnatic, mógł realnie przeszkodzić Duńczykom w osiągnięciu celu.

 

Zresztą podobne opinie, krążyły wokół wcześniej wspomnianej trójki, która od jakiegoś czasu wymienia się zwycięstwami podczas najlepszych imprez - TOP4 rankingu HLTV.ORG absolutnie musiało podzielić się sporym kawałkiem tortu o nazwie DreamHack Cluj-Napoca. O ile wiadomo było, że Fnatic nie prezentuje najwyższej dyspozycji, o tyle tygodnie przygotowań ekipy kennySa i naszych rodaków z Virtus.pro, zapowiadały emocje od początku do końca. Zresztą, Olofmeister i spółka to zespół, który nie będąc w formie i tak może zdziałać cuda - więc nie wliczać ich do grona faworytów, to czysta głupota.

 

Po fazie grupowej mieliśmy już jasność, kto będzie się liczył w walce o zwycięstwo. Zwycięzcy grup, jak zwykle byli bardzo faworyzowani, a wśród topów brakowało jedynie Fnatic, które zastąpili gracze Luminosity. Olofmeister i spółka przegrali z EnVyUs i akuratnie temu spotkaniu, nie ma sensu poświęcać większej uwagi.

 

To co zdarzyło się w pozostałych meczach ćwierfinałowych, dogłębnie pokazało, że piękno Counter-Strike'a polega na tym, że dziś wygrywasz z najlepszymi, zaś jutro dostajesz srogi łomot od teoretycznie słabszego przeciwnika.

 

Tak właśnie wyglądało spotkanie Virtus.pro z G2 Esports oraz Team SoloMid z Ninjas in Pyjamas. W pierwszym wypadku ogromna niespodzianka, bo tylko szaleniec mógł postawić na ekipę Maikelele w tym spotkaniu - wiadomo, że Polacy na turniejach tej rangi prezentują się znakomicie. Tymczasem, wystarczyło wyłączyć z gry byaliego i Snaxa (kolejno na cache i train), aby osiągnąć upragniony sukces. G2 Esports grało w tym spotkaniu bez strachu i cel osiągnęło, pierwsza niespodzianka na turnieju i pierwsi faworyci odpadają z dalszej rywalizacji o tytuł.

 

g2dh

Źródło: Dreamhack @ https://www.flickr.com/photos/dreamhack/albums

 

Wynik poprzedniego ćwierćfinału faktycznie był niespodzianką, zaś to co ujrzeliśmy w konfrontacji Team SoloMid z Ninjas in Pyjamas, było totalnym zaskoczeniem. Swoją drogą TSM nie zagrało słabego spotkania, to NiP będący na fali po zwycięstwie nad Titan zagrał na miarę swoich możliwości, które nie od dziś wiadomo, pozwalały tej drużynie przez długi czas dominować na scenie CS:GO. Znów czarną robotę z tragicznym dla rywali skutkiem odwalał friberg, znów fenomenalnie punktował przeciwników GeT_RiGhT - maszyna działała i cały misterny plan na zwycięstwo TSM w Rumunii legł w gruzach.

 

NiP zaskakiwał, zresztą bardzo pozytywnie, bo stagnacja której ostatnio doświadczył ten zespół na scenie, była bardzo niepokojąca. Oczywiście byli fani, którzy po cichu liczyli na dobry występ swoich pupili, jednakże częstsze głosy na temat gry NiP w Rumunii wskazywały na szybkie pożegnanie się z turniejem już w fazie grupowej. Szkoda jedynie, że w meczu z Natus Vincere zabrakło im paliwa - po świetnym występie z Titan i TSM, gracze NiP rozbudzili naszą wyobraźnię. Niemniej, chwała im za pokrzyżowanie planów Duńczyków i puszczenie jasnego sygnału - "Dajcie nam czas, jeszcze tu wrócimy".

 

Dogrywka po raz pierwszy, drugi, trzeci i jednomapowy finał...

 

Zwycięstwo nad Virtus.pro dodało skrzydeł graczom G2 Esports, którzy w półfinale z Team EnVyUs zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. Wygrana na pierwszej mapie, pokazało Francuzom, że Maikelele i spółka to nie chłopcy do bicia i zwycięstwo w tym spotkaniu, trzeba będzie im po prostu wyszarpać. Na de_inferno padł remis i tak rozpoczęło się szarpanie kennySa i spółki. Dogrywka, zmiana stron i znów dogrywka, kolejna i kolejna, a gracze G2 Esports nie odpuszczali. Było o krok od kolejnej sensacji, jednak lepszym opanowaniem wykazali się Francuzi, którzy doprowadzili do trzeciej mapy i odesłali G2 Esports do domu. W drugim półfinale, gracze Natus Vincere rozjechali Ninjas in Pyjamas i zapowiadał nam się ciekawy finał.

 

Finał, który tak naprawdę miał miejsce wyłącznie na pierwszej mapie, gdzie widać było chęci i starania po stronie graczy Natus Vincere. Bardzo wyrównana rywalizacja na de_train, zakończona zasłużonym zwycięstwem EnVyUs i na pożegnanie z turniejem, wbrew wszelkiej logice znów przenieśliśmy się na de_cobblestone. Szybkie, jakby za szybkie zwycięstwo Francuzów, pozostawiło lekki niedosyt, bo gdzie te emocje, gdzie bardzo wyrównana walka? Zabrakło drużyny, która byłaby w stanie powalczyć jak równy z równym na dwóch mapach...

 

Więcej radości niż zwycięstwo Team EnVyUs, dał sukces zawodników G2 Esports, Natus Vincere i NiP, przed którymi należy chylić czoła i mieć nadzieję, że wraz z zakończeniem DreamHack Cluj-Napoca rozpoczęło się coś nowego, coś o czym mówił Wiktor "TaZ" Wojtas - znów w grze, zobaczymy legendy takie jak GeT_RiGhT, Friberg czy Markeloff, które z nowymi gwiazdami jak ekipa Maikelele będą walczyć na najwyższym poziomie...