38-letni Miller już wcześniej ogłosił, że w tym sezonie rezygnuje ze startów. Wykorzystała to telewizja. Amerykanin ma być ekspertem przy zawodach w Beaver Creek. - Pomyślałem sobie, że może to być coś całkowicie nowego. Jeśli mi się spodoba, to może częściej będę to robić? - zastanawiał się.

 

Kalla bez trenera-policjanta, bo... nie dostał urlopu

 

Media po ogłoszeniu przez sześciokrotnego medalistę olimpijskiego decyzji o rezygnacji z obecnego sezonu zaczęły się zastanawiać, czy w jego wieku, powrót jest jeszcze możliwy. On sam na razie jeszcze nie chce ostatecznie ogłaszać zakończenia kariery. - Moje ciało jest wypoczęte i już dawno nie byłem w takiej formie, ale moja rodzina jest w tej chwili dla mnie najważniejsza. Pytanie, czy uda mi się w przyszłości sprawy prywatne połączyć ze sportem - powiedział Miller.

 

Na razie jednak nie chce także myśleć o nartach. - Nie jestem w stanie nawet na nie patrzeć. W ogóle je odstawiłem. Nie wiem, kiedy znowu będę miał ochotę, by wejść na stok i zjechać - przyznał.

 

Nowym hobby Millera są konie. W Maryland kupił stajnię i poświęca temu sporo czasu. W maju został po raz trzeci ojcem. - Pierwsze cztery miesiące były bardzo trudne. Prawie w ogóle nie spałem - powiedział.

 

Zwycięzca 33 zawodów Pucharu Świata rozwija także nowy biznes. Zaangażował się w promocję amerykańskiej marki nart. - Wszystkie wielkie fabryki takiego sprzętu są w Europie i dlatego zawodnicy z tego kontynentu mają przewagę. Uważam, że Amerykanie zasługują na swoją markę i czas najwyższy o taką zadbać - zaznaczył.

 

Miller wziął udział nawet w filmie promocyjnym produktów, gdzie wciela się w rolę Jamesa Bonda.