Jerzy Brzęczek na stadionie przy Bukowej pojawił się w trakcie zremisowanych 2:2 derbów z Rozwojem Katowice. To był najbardziej krytyczny moment sezonu. Wtedy eksplodowała złość kibiców na piłkarzy, którzy mieli walczyć o awans do Ekstraklasy, a obsuwali się coraz niżej w tabeli. W stronę zawodników poleciały wyzwiska, pod szatnią zebrał się tłum. Wejście zagrodził oddział policji w pełnym rynsztunku, a do kibiców wyszedł prezes Wojciech Cygan.

 

Prezes Zagłębia Sosnowiec: Chcieliśmy namieszać w tej lidze. I ciągle to robimy!

 

Od kiedy przyszedł Brzęczek, niemal wszystko się zmieniło. Drużyna powoli ruszyła do przodu, chociaż gra w tym samym składzie. Nareszcie przebudził się Grzegorz Goncerz, który zawsze dużo biega w trakcie meczu, ale na początku sezonu brakowało mu trochę szczęścia. Coraz lepiej wygląda gra obrony ze Słowakiem Oliverem Prażmovskym. Problemem jeszcze pozostaje nie najwyższa forma Filipa Burkhardta. Jak przyznaje sam Brzęczek: to jest jeden z głównych problemów Brzęczka.

 

Łukasz Majchrzyk: Panie trenerze, siedzimy dość wysoko przy tym wywiadzie, ale te stołki dość chybotliwe. W GKS Katowice to chyba niestety, norma?


Jerzy Brzęczek: Patrząc na historię ostatnich kilkunastu miesięcy, można odnieść wrażenie, że to nie była łatwa praca dla poprzednich trenerów, którzy podjęli się tego zadania.


Pan był na trybunach podczas meczu z Rozwojem Katowice, zremisowanym 2:2. Już wtedy był Pan blisko pracy na Bukowej. Widać było, że siedział Pan na trybunach ze zwieszoną głową. Pamięta Pan, co wtedy myślał?


Nie zdawałem sobie sprawy, że kamera mnie wypatrzy. Na pewno jednak nie były to negatywne myśli, raczej pozytywne, kiedy patrzyłem jak drużyna się prezentowała w tamtym meczu, pomimo rozczarowania i niedosytu. Widziałem wiele pozytywów w grze i myślę, że następne tygodnie, następne mecze pokazują, że jest tutaj ciekawa grupa ludzi. Wielokrotnie trenerzy o tym mówią, że nawet jeśli jest dobra drużyna, ale też jakiś problem związany z brakiem pewności siebie, to psychika siada i drużyna nie potrafi pokazać prawdziwego oblicza. To miało miejsce w GKS.


Wyników nie było od początku sezonu, a wtedy jeszcze o braku pewności siebie nie można było mówić, bo wszyscy startowali z czystą kartą. To chyba musiał być problem czysto piłkarski?


Można tak powiedzieć, ale z drugiej strony gdyby to był problem czysto piłkarski, to tak szybko byśmy nie wrócili na właściwe tory, a w ostatnich meczach prezentowaliśmy się całkiem nieźle i graliśmy całkiem dobrą piłkę. To zawsze jest problem złożony i oczekiwania, jakie są ze strony kibiców, tęsknota za powrotem do ekstraklasy powodują, że presja jest bardzo duża i nie wszyscy zawodnicy potrafią sobie z nią poradzić. Mam nadzieję, że zawodnicy nie będą się na tym koncentrowali, tylko będą się starali jak najlepiej wykonać swoją robotę. Mieć również radość i przekazywać ją kibicom. Teraz gramy u siebie jakby sparingi, kiedy nie ma kibiców na trybunach. 

 

Cała rozmowa z trenerem Jerzym Brzęczkiem w załączonym materiale wideo.