Jesteście już po pierwszym treningu w Dombas. Co to za miejsce? Jesteś tam zapewne po raz pierwszy.

Weronika Nowakowska: Wszyscy jesteśmy w Dombas po raz pierwszy. Nie wiedzieliśmy nawet o istnieniu takiego stadionu. Trasa w tej chwili jest niewielka, zaledwie 1400 metrów, ale z dnia na dzień powinni dosypywać śniegu i otwierać kolejne odcinki trasy. Wtedy będziemy mogli trenować na dłuższych pętlach. Cała Skandynawia zmaga się z tym problemem. Ktokolwiek z innych reprezentacji do mnie nie pisze to pyta się gdzie jesteśmy i jakie mamy warunki. Wszyscy szukają śniegu.

 

Biathlonowa reprezentacja Polski rozpoczęła treningi w Dombas


Dombas to niewielka miejscowość. Miałaś już może okazję zlokalizować dom Tory Berger?

Jeszcze nie. Przyjechaliśmy w sobotę wieczorem i było trochę rozpakowywania bagaży. Dzisiaj z kolei dzień treningowy. Myślę, że dopiero w poniedziałek znajdzie się trochę czasu, żeby zrobić takie poszukiwania. Dombas zdecydowanie kojarzy się z rodzeństwem Berger.


Ktoś oprócz naszej reprezentacji przebywa na zgrupowaniu w Dombas?


Są zawodnicy z norweskich klubów. Dzisiaj widziałam np. Theklę Brun-Lie. Jest też reprezentacja Francji w biegach narciarskich. Tłoku zatem nie ma, ale trasa jest bardzo wąska i to trochę utrudnia treningi.


To ostatnie zgrupowanie przed początkiem sezonu. Czym ono się różni od poprzednich?


To jest już ostatni szlif. Nie ma mowy o jakimś większym wysiłku. Na to był czas przez całe lato i jesień. Będziemy mieli dużo treningów tempowych oraz skupimy się treningach na strzelnicy. Sporo uwagi będziemy przykładać do takich elementów jak wjazd i wyjazd ze strzelnicy, tempo strzelania. Czeka nas też dużo więcej odpoczynku niż to było podczas poprzednich zgrupowań. Musimy zregenerować nasze organizmy.


Gdyby pierwsze zawody miały się odbyć dzisiaj to czułabyś się na siłach?


Myślę, że tak. Ostatnie testy wydolnościowe, które przeszliśmy na AWFie w Katowicach pokazały bardzo dobry poziom przygotowania. Czekam na trochę więcej treningów na śniegu, bo w Ruhpolding trenowaliśmy na nartorolkach, a te prowadzi się trochę inaczej niż narty. Potrzebuję kilku treningów na śniegu żeby nabrać luzu technicznego i będzie ok.


Czujesz się mocniejsza niż rok temu o tej porze?


Nie wiem czy czuję się mocniejsza, ale wiem, które elementy poprawiłam. Wydaje mi się, że jestem w nie gorszej dyspozycji niż rok temu. Czekam jednak na starty, bo to one weryfikują poziom sportowy.

Jak ze zdrowiem? W sierpniu narzekałaś na ból pleców – udało się go wyeliminować raz na zawsze?

To było tylko zapalenie, które udało się wyleczyć zastrzykami oraz odpowiednim masażem. Muszę pilnować swoich pleców, dbać o ich odpowiednią regenerację. Na razie nie dzieje się nic, co przeszkadzałoby w treningu. To, że czasem coś mnie boli to normalne w życiu każdego sportowca. W tej chwili zmagam się z drobnym przeziębieniem, ale to nic poważnego. Nie gorączkuję, mogę trenować i mam nadzieję, że za kilka dni wrócę do pełni sił.


Trener Kołodziejczyk zawsze powtarza, że jeśli zawodniczka może trenować to znaczy, że jest zdrowa. Na koniec pytanie okołosportowe – jak się podobają nowe stroje startowe?


Kolekcje z roku na rok są coraz piękniejsze oraz mają coraz ciekawszy design. Jakościowo też są na najwyższym poziomie. Całej ekipie podobają się nowe stroje. Myślę, że będziemy bardzo dobrze widoczni zarówno na trasie, jak i poza nią. Wracamy tylko i wyłącznie do barw narodowych, czego chciało wielu naszych kibiców. Aczkolwiek stroje wyjściowe mamy zielone.


Zielony to kolor nadziei – ma to jakieś uzasadnienie?

Kolor nadziei i takiego wewnętrznego spokoju, więc myślę, że ten sezon będzie udany.