Średnia 0,31 nie robi wrażenia. A taką miał Robert Lewandowski w 58 pierwszych meczach kadry. Ba, średnia 0,31 jest wręcz kiepska, jak na snajpera światowej klasy. A że Robert Lewandowski jest "światowej klasy", wiemy od sezonu 2011/2012, gdy zaczął błyszczeć w Borussii Dortmund. W pierwszym sezonie - 2010/2011 - jeszcze często pełnił rolę rezerwowego. Jeszcze nabierał doświadczenia - jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne, doskonalił technikę i zaczął rozumieć, jak poruszać się w taktyce Juergena Kloppa. Kto wie, czy najistotniejsza nie była jednak mentalność. Coś, co świetny szkoleniowiec Borussii Dortmund określił mianem "mowy ciała Roberta". Której najpierw praktycznie - jak sam zauważył - nie było! Nie chodzi tylko o gesty, ale i życie w sobie, które pozwala wchodzić na boisku we właściwe relacje z partnerami. Wiosna 2012 roku był piorunująca w barwach BVB. Jednak nie przełożyło się to na udany start Polski w finałach EURO 2012. W sezonie 2012/2013 "Lewy" stał się czołowym napastnikiem w skali Kontynentu, ale to również nie przełożyło się na sukces w eliminacjach Mundialu 2014 roku. Robert w 9 spotkaniach o punkty eliminacji MŚ strzelił zaledwie 3 gole, z czego 2 z karnych San Marino! Horrendum!

 

Iwan: Kto największym wygranym? Nawałka! Przegranych też jest kilku

Organizacja gry z otwarciem na ofensywę

Irytowało to kibiców, a jestem przekonany, że irytowało i samego Lewandowskiego. Ile można słyszeć pochwał w klubie i zarazem przeżyć trosk w drużynie narodowej? Nawałka poszukał prostej, ale jakże skutecznej recepty. Do Roberta dołożył Arkadiusza Milika. Czy w wariancie 1-4-4-2, czy w ustawieniu 1-4-3-3, Milik stanowił alternatywę dla partnerów i kłopot dla rywali. Do tego doszła organizacja gry, w której nastąpiło otwarcie na ofensywę. Często na boisku był nie tylko Lewandowski i Milik, ale i dwóch skrzydłowych. Również boczni obrońcy nie unikali gry ofensywnej, nie mówiąc o piłkarzach środka pola. W wielu momentach starzało to przewagę liczebną, a przynajmniej wybór przy zagraniu piłki - jak choćby w czasie pamiętnej akcji z Niemcami, która przyniosła nam bramkę na 1:0 w Warszawie. Uwagę rywali skupiał Lewandowski, w "szesnastce" był Maciej Rybus, a gola strzelił Milik! Bilans Lewandowskiego za kadencji Nawałki to średnia ponad gol na mecz! 16 bramek w 15 spotkaniach - to już robi wrażenie. A jesień 2015 roku była wręcz kosmiczna: 5 meczów - 8 bramek! Gol z Niemcami we Frankfurcie, po dwa z Gibraltarem w Warszawie i ze Szkocją w Glasgow, bramka z Irlandią w stolicy i dwa trafienia z Islandią na Narodowym. Średnia 1,6!

Tej pary zazdrości nam większość finalistów

Zabrakło mi determinacji ze strony Roberta, żeby pojechać do Wrocławia na mecz z Czechami. Takiego przykładu, jakim powinien świecić kapitan. Nie musiał wystąpić przez 90 minut. Wystarczyła połówka, jak Kamil Glik. I nie chodzi mi o zadowolenie promila krzykaczy, którzy deklarowali, że zwrócą bilety na Biało-Czerwonych, bo nie ma Lewandowskiego. To patologiczna postawa, która nie ma nic wspólnego ze zrozumieniem, czym jest kibicowanie POLSCE. Robert jest członkiem drużyny narodowej, ale może - odpukać - pauzować za kartki, czy leczyć uraz. I co? POLSKA ma się załamać, poddać bez wychodzenia na plac? Że się nie załamała, pokazał mecz z Czechami, w którym znowu niesamowitą skuteczność objawił Milik - goleadora i asystenta. Wszystkie trzy gole padły z udziałem Arka! Trzeba oddać, że z kolei z Islandią wszystkie cztery gole padły z udziałem "Lewego"... Wróćmy jednak do Milika., który w wieku 21 lat ma na koncie 22 mecze i 10 goli! Średnia bliska 0,5! A ile jeszcze asyst! Uzdrowienie "Lewego" nastąpiło Arkiem i przyniosło nadzwyczajne efekty. Takiej pary może nam zazdrościć większość finalistów EURO 2016! I w dodatku jest to para na lata - przynajmniej aż do finałów EURO 2020, jak nie Mundialu w 2022 roku (Milik będzie miał 28 lat, a Lewandowski 34).