Barcelona wygrała po dwóch golach Luisa Suareza i trafieniach Neymara i Andresa Iniesty. Tego dnia na boisku istniała tylko jedna drużyna. Kibice Realu Madryt z każdą minutą byli coraz bardziej zniecierpliwieni i sfrustrowani. No i musieli na czymś bądź na kimś wyładować swoją złość. Szybko znaleźli cel, którym okazał się prezes Florentino Perez.

 

Madryt w rozpaczy. Barcelona upokorzyła Real na Bernabeu, blisko manity!

Jeszcze pod koniec pierwszej części gry na Santiago Bernabeu dominowały okrzyki "Florentino, podaj się do dymisji". Co ciekawe w przerwie fani, którzy głosili to hasło, byli widoczni na telebimie. Klub zareagował bardzo szybko i natychmiast wypuścił reklamy. Dostało się także piłkarzom, którzy grali poniżej krytyki. Z pewnością nadchodzące dni nie będą dla prezesa "Królewskich" zbyt spokojne. To jednak głównie zasługa zawodników.

Emilio Butragueño stwierdził po meczu, że rozumie niezadowolenie kibiców. - To nie był udany dzień, bo fani liczyli na nas, a wynik ich rozczarował. Oni są bardzo wymagający, ale my rozumiemy, jak się czują. Następnym razem pokażemy się z lepszej strony - powiedział.