Pierwszym zadaniem nowych, sportowych ministrów musi być szybkie zbudowanie międzyresortowej platformy komunikacyjnej, która powinna służyć nie tylko do wymiany informacji, ale przede wszystkim wspólnego planowania akcji związanych z polskim sportem we wszystkich jego odmianach.

 

Pamiętam doskonale, jak to nie tak znowu dawno minister Mucha narzekała na swoją koleżankę, szefową resortu Edukacji za brak zainteresowania i współdziałania w ambitnych projektach MSiT w upowszechnianiu aktywności fizycznej wśród młodych Polaków. Trochę to przypominało symboliczną relację pomiędzy szkolnym nauczycielem wf-u a resztą tzw. ciała pedagogicznego. Niby status zawodowy taki sam, a jednak o środowiskowe równouprawnienie trudno. I o takie międzyresortowe równouprawnienie MSiT z innymi ministerstwami muszą powalczyć panowie nowi ministrowie: były sportowiec Witold Bańka, jako szef i samorządowiec Jarosław Stawiarski, jako jego zastępca.

 

Poglądy tego drugiego udało mi się trochę poznać po lekturze wywiadu z mocnym tytułowym credo: „Trzeba uzależnić finansowanie sportu profesjonalnego od wyników.” W rozmowie, wtedy jeszcze jako poseł pan Stawiarski przekonuje, że powinno się stworzyć program Narodowych Dyscyplin Sportu i na nich się koncentrować w walce o olimpijskie i nieolimpijskie medale. Dodatkowo ujawnia swoją sympatię do sportów walki i strzelectwa sportowego, jako dziedzin wartych inwestowania choćby z powodu korzyści dla obronności kraju. I tuś mi Bratem Panie ministrze! Od miesięcy namawiałem niedawnego ministra MON Tomasza Siemoniaka, żeby do spółki z panią Muchą, a później z ministrem Biernatem, zajął się współfinansowaniem budowy ośrodka szkoleniowego w Jakuszycach dla polskich biegaczy narciarskich i biathlonistów.

 

Namawiałem też ministra Siemoniaka do otoczenia wspólną, międzyresortową opieką polskiego rugby, MMA, boksu, zapasów, a czasami dostrzeżenia i wsparcia sportowych aktywności już istniejących w polskim wojsku, jak choćby coroczne wrocławskie Mistrzostwa Wojska Polskiego w MMA.  I nawet werbalnie Tomasz Siemoniak był bardzo za, ale później jakoś czasu, sił i możliwości zabrakło. Więc dzisiaj panowie nowi ministrowie idzie dla Was czas próby i odpowiedzi na pytanie: - Czy i jak poradzicie sobie ze swoimi koleżankami i kolegami z resortów edukacji, zdrowia i obrony, bo bez ich pomocy polski sport będzie się rozwijał wolniej. A jak sobie dobrze poradzicie, to taka super akcja, jak letni „Biathlon dla każdego”, nie będzie strupem na głowie tylko i wyłącznie pani prezes PZB Dagmary Gierasimuk.