Bożena Pieczko: Zwycięstwo Novaka Djokovicia w turnieju ATP World Tour Finals to dla Pana zaskoczenie?

 

Tomasz Tomaszewski: Djoković raz jeszcze pokazał, że w tych najważniejszych finałach – Wielkich Szlemach i turnieju Masters – jest niepokonany. Potrafi się wtedy wnieść trochę wyżej, niż rywale. Roger Federer rozegrał znakomity mecz, ale był bezsilny, bo ważne punkty wygrywał Djoković.

 

Djokovic umocnił się na czele rankingu ATP

 

Wynik nie odzwierciedla przebiegu meczu?

 

To był bardzo dobry mecz Federera. Nie można powiedzieć, że Szwajcar zagrał poniżej swoich możliwości. On lubi halę, lubi Londyn, ta arena to jego miejsce. Triumfował tam przecież aż sześciokrotnie. Natomiast kiedy Novak Djoković jest w formie, kiedy mu się chce, kiedy jest w rytmie, kiedy jest zmotywowany jest najlepszym tenisistą świata. I ani Rafael Nadal, ani Andy Murray, ani właśnie Federer nie są w stanie mu zagrozić.

 

Co zdecydowało o zwycięstwie Djokovicia?

 

Roger chyba trochę obawia się Novaka. W Londynie obawiał się atakować; parę razy próbował grać na półkorcie, ale kontry Djokovicia były bezlitosne. Co prawda Federer w tym sezonie trzykrotnie pokonał Serba, ale to nie były wielkie turnieje. A Djokovicia w tych dużych grach coś inspiruje. Ma wtedy natchnienie. I ta dominacja była widoczna właśnie teraz.

 

Całą rozmowę z Tomaszem Tomaszewskim zobacz w materiale wideo.