Czwartkowe spotkanie z Belenenses było już 32. dla Lecha w obecnym sezonie. A do końca roku poznaniacy rozegrają jeszcze sześć meczów. Opiekun "Kolejorza" nie ukrywa, że momentami widać po jego piłkarzach mały przesyt, dlatego konsekwentnie stara się rotować składem. - Patrzę przede wszystkim, jak moi zawodnicy wyglądają fizycznie. Wiem, że w piłkę potrafią grać i zwyciężać. Wydaje mi się, że jest mały przesyt. To nie jest normalne, by rozgrywać cztery spotkania w 10 dni. Nawet na mistrzostwach Europy czy świata drużyny nie grają tak często - powiedział na konferencji prasowej Urban.

 

Lechici dopiero w piątek o 3 w nocy zameldowali się w Poznaniu. Klub, mając na uwadze zmęczenie zespołu, postanowił, że drużyna do Gdańska poleci samolotem.

 

Liga Europy: Bez goli w Lizbonie, ale Lech wciąż z szansami na awans

 

Poznaniacy po dwóch zwycięstwach z rzędu wydostali się ze strefy spadkowej. Teraz zamierzają zbliżyć się do najlepszej ósemki. Podobne aspiracje ma Lechia, która ma tylko dwa punkty przewagi nad Lechem. - Lechia ma swoje kłopoty, ale też nie chcę wchodzić komuś do ogródka i oceniać rywala. Na pewno w Gdańsku oczekiwania były zdecydowanie większe, jeśli chodzi o miejsce w tabeli. Z drugiej strony od nas teraz też więcej oczekiwano. My robimy wszystko, żeby piąć się w górę - podkreślił.

 

Mistrzowie Polski przeciwko Lechii wystąpią w możliwie najsilniejszym składzie. Urban nie wyklucza, że do drużyny powróci napastnik Dawid Kownacki, który ostatni leczył kontuzję. - Na szczęście po meczu w Lizbonie nie ma żadnych urazów, to na pewno cieszy. Wszyscy są brani pod uwagę. Chcemy skorzystać z usług Dawida, nie wiem jeszcze, czy będzie to już w niedzielnym spotkaniu. On miał dość długą przerwę, ale widać na treningach, że ma duże chęci, wręcz pali się do gry - stwierdził szkoleniowiec.

 

Spotkanie Lechii z Lechem rozegrane zostanie w niedzielę o godz. 15.30. W pierwszym meczu w Poznaniu lechici wygrali 2:1.