Paweł Ślęzak:  Na mistrzostwa świata do Danii zabiera Pan tylko siedem zawodniczek, które zdobywały czwarte miejsce w Serbii. Tę drużynę, która będzie grała na zbliżających się MŚ można nazwać już nowym teamem?

 

Kim Rasmussen: W tej kadrze pomału następuje zmiana pokoleń. Młode zawodniczki, przede wszystkim prawe rozgrywające, pokazały, że mogą być ważną częścią drużyny. To dobry znak dla polskiej piłki ręcznej, dla dalszego rozwoju tej dyscypliny w Polsce, że te młodsze szczypiornistki wchodzą do zespołu. Z drugiej strony są w tej kadrze dlatego, że wnoszą do niej coś nowego - inaczej nie znalazłyby się w reprezentacji.

 

Brak której zawodniczki będzie dla Was największym problemem?

 

Oczywiście Aliny Wojtas. Muszę jednak powiedzieć, że Klaudia Pielesz i Małgorzata Stasiak także dają sporo tej drużynie, nawet jeśli wchodzą tylko na 10 minut. Straciliśmy Alinę, ale cieszę się, że są zawodniczki, które mogą ją zastąpić.

 

Znamy kadrę Polek na MŚ w piłce ręcznej!

 

W Serbii w drużynie nie było klasycznej prawej rozgrywającej. Teraz mamy Monikę Kobylińską i Aleksandrę Zych. To będzie nasza przewaga w porównaniu z mistrzostwami sprzed dwóch lat?

 

To są jeszcze młode dziewczyny, a takie mają to do siebie, że na dużych turniejach mogą robić więcej błędów. Taki jest urok młodości. Zobaczymy, jak potoczą się mistrzostwa, ale już teraz trzeba powiedzieć, że Kobylińska i Zych zrobiły postęp w ostatnich sześciu miesiącach. Na pewno będzie nam łatwiej, jeśli na prawym rozegraniu zagrają leworęczne zawodniczki.

 

Na początek mistrzostw zmierzycie się z Kubą. To najłatwiejszy grupowy przeciwnik?

 

Prawdopodobnie tak. To będzie jednak pierwszy mecz mistrzostw i Kubanki nie będą miały nic do stracenia. W ciągu tych 60 minut będziemy chcieli skupić się na defensywie i przećwiczyć kontrataki. Każda z 16 zawodniczek dostanie w tym meczu swoją szansę.

 

Jeśli będziecie mieli wysokie prowadzenie w tym meczu, to będzie Pan oszczędzał siły zawodniczek na mecz ze Szwecją?

 

Tak, zawsze trzeba myśleć o tym, by oszczędzać te kluczowe zawodniczki. Nie mamy zbyt wielu dziewczyn, które mogą grać na środku obrony, dlatego spróbujemy może zagrać obroną 5:1, co będzie dla nas nowym doświadczeniem. Mamy nadzieję, że wszystkie moje podopieczne będą zdrowe i w pełni formy po pierwszym meczu.

 

Wstydzioch, gaduła i imprezowiczka. Sekrety polskich szczypiornistek

 

Mecz ze Szwecją będzie swego rodzaju rewanżem za eliminacje do mistrzostw świata w Serbii? (Polki pokonały w dwumeczu faworyzowane Szwedki i pojechały na MŚ 2013 - przyp. red.)

 

Nie, to jest już zbyt odległa przeszłość. To nie będzie rewanż, tylko kolejny mecz pomiędzy dwoma silnymi fizycznie zespołami. Szwecja jest klarownym faworytem, ale tak mówiło się również przed kilkoma poprzednimi bezpośrednimi starciami, które wygraliśmy. Myślę, że Szwecja może wygrać sześć na 10 spotkań z nami. Miejmy nadzieję, że to niedzielne spotkanie będzie jednym z tych czterech, które my zapiszemy na swoim koncie.

 

Kolejny przeciwnik to Chiny, które regularnie grają na mistrzostwach, ale bez żadnych sukcesów...

 

Mecze z azjatyckimi przeciwnikami zawsze są niebezpieczne, ponieważ one grają w zupełnie inny sposób niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. W Europie handball jest bardzo poukładany, a zespołem, który trochę odbiega od tej reguły jest Hiszpania. Z meczów z nimi nie mamy dobrych wspomnień. W przypadku spotkania z Chinami zorganizowana defensywa i ofensywa przez 60 minut także powinna jednak wystarczyć do odniesienia zwycięstwa.

 

Holandia wydaje się rywalem, który znajduje się na zbliżonym do Was poziomie.

 

Holenderki zawsze kończyły turniej, na którym występowały także Polki, na wyższym od nich miejscu. Mają klasowe zawodniczki na każdej pozycji oprócz bramkarki. To jest największa bolączka tej reprezentacji i powód, dla którego nie są w gronie najmocniejszych zespołów świata. Jeśli jednak wyjdą dobrze przygotowane taktycznie na mecz, to mogą pokonać każdą reprezentację. Grają bardzo szybką piłkę ręczną - nam to niezbyt odpowiada, ale mamy nadzieję, że nieco zwolnią do potyczki z nami, bo gramy z nimi dopiero w piątej kolejce spotkań.

 

Podpowiedz Bieglerowi i wygraj bilet na otwarcie ME!


Jest jeszcze Angola, którą pokonaliście na MŚ w Serbii 32:23...

 

One także prezentują inny styl - są bardzo atletyczne, silne, ale trzeba też dodać, że nie są zorganizowane. Dlatego przez 60 minut będziemy musieli być skoncentrowani i nie będzie to łatwe spotkanie.

 

Dania, Serbia, Czarnogóra i Węgry - to potencjalni rywale w 1/8 finału MŚ. Ma Pan jakie życzenia odnośnie przeciwnika w tej fazie turnieju?

 

Na papierze najlepszym zespołem, z którym moglibyśmy się zmierzyć jest Serbia, ponieważ nadal nie ma w nim brakujących, kluczowych zawodniczek. Węgry to bardzo silny fizycznie przeciwnik, Dania gra ekstremalnie agresywnie i szybko, a do tego gra w domu. Dlatego Serbki i Czarnogórki byłyby rywalkami, na które wolelibyśmy trafić. Najpierw patrzymy jednak na to, jak my zagramy w grupie. Jeśli zajmiemy w niej pierwsze miejsce, to na pewno nasze szanse na awans do ćwierćfinału wzrosną.

 

Te mistrzostwa będą czymś specjalnym dla Pana w związku z tym, że są rozgrywane w Danii?

 

Nie. Może to zabrzmi dziwnie, ale gdy przyjeżdżam do Polski to czuję się jak obywatel tego kraju. Czuję się niczym polski zawodnik albo trener. Jedynym plusem tego, że zagramy w Danii, będzie to, że będę miał blisko siebie rodzinę. Pozostałe sprawy, w tym to, gdzie będziemy grali, nie mają dla mnie znaczenia. Jestem Polakiem, kiedy walczę z drużyną o najwyższe cele i zrobię wszystko dla polskich kibiców i tego zespołu!