Ravenna prowadziła z Modeną 1:0 w setach i 27:26 w drugiej partii. Miała nawet w górę piłkę na sensacyjne prowadzenie 2:0, lecz nie wszystko poszło po myśli gości. A wszystko przez pewnego nieobliczalnego Francuza, który miał dość tego, że jego drużynie nie idzie, więc postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość - oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Zagumny: Jestem jokerem!
 
Zaczęło się od długiej akcji, którą N'gapeth zakończył efektownym atakiem... w drugim metr. Siatkarze goście mogli tylko popatrzeć po sobie, bo na taki atak w takim momencie mało kto by się zdecydował. Chwilę później dostał kolejną piłkę na skrzydło i ponownie nie pozostawił złudzeń przeciwnikom. Zupełnie jak kilkadziesiąt sekund później, kiedy powędrował na zagrywkę. A skoro był w takim gazie, to bardzo prawdopodobne było, że sam rozstrzgynie o losach partii. I tak się stało! Zaserwowała asa, a Modena wygrała wyrównała na 1:1.

 

Dzięki temu drużyna N'Gapetha poczuła się pewniej i wygrała cały mecz 3:1. A wszystko dzięki niesamowitemu Francuzowi.