Przez większość meczu utrzymywało się nieznaczne prowadzenie Thunder. Najwyżej, jedenastoma punktami, wygrywali w połowie trzeciej kwarty. Świetnie w barwach gości grali Russell Westbrook (27 pkt i 10 asyst), Kevin Durant (25 pkt) i Serge Ibaka (23 pkt). Niewiele do gry wnosili jednak rezerwowi, którzy łącznie uzyskali 16 pkt. Zawodnicy z ławki Cavaliers mieli dorobek dwa razy lepszy.

 

NBA: Warriors wrócili na zwycięską ścieżkę

 

Do ostatniej kwarty gospodarze przystępowali przegrywając 74:77, ale w niespełna dwie minuty zdobyli dziewięć punktów z rzędu. Uzyskanego prowadzenia już nie oddali. "Kawalerzyści" grali świetnie, jednak do końca ich występu nie obejrzała Ellie Day. Na siedzącą w pierwszym rzędzie żonę golfisty Jasona Daya z impetem wpadł James. Kobieta na noszach opuściła halę.

 

Ścisnęła moją dłoń i powiedziała, że czuje się dobrze. Po meczu poinformowano mnie, że rzeczywiście nic jej nie dolega. Po prostu ruszyłem za piłką i starałem się utrzymać nas w grze. Jest mi naprawdę przykro, że tak to się skończyło - powiedział James.

 

Cavaliers z bilansem 17-7 prowadzą w Konferencji Wschodniej. Thunder (17-9) na zachodzie zajmują trzecie miejsce. Lepsze są zespoły Golden State Warriors (25-1) i San Antonio Spurs (22-5).

 

Dogrywka potrzebna była w spotkaniu Charlotte Hornets - Toronto Raptors (109:99). W barwach "Szerszeni" świetnie spisał się Jeremy Lin, który uzyskał 35 pkt. Kanadyjski zespół miał tego dnia wyraźne kłopoty ze skutecznością. Goście z gry trafili tylko 36,1 proc. rzutów (37 z 85). W ich szeregach wyróżnił się DeMar DeRozan - 31 pkt.

 

DeRozan mógł zostać bohaterem, ale na przeszkodzie stanął mu jego własny szkoleniowiec. Na niespełna pięć sekund przed końcem regulaminowego czasu Hornets popełnili stratę, a piłka trafiła do DeRozana. Natychmiast ruszył na kosz rywali i tuż za linią środkową parkietu oddał rzut, który okazał się celny. Nie został jednak zaliczony, bo chwilę wcześniej trener Dwane Casey poprosił o czas. Przygotowana przez niego akcja zakończyła się nieudaną próba Kyle'a Lowry'ego.

 

W ostatnim czwartkowym meczu koszykarze Houston Rockets pokonali na wyjeździe Los Angeles Lakers 107:87. Dla zwycięzców 25 pkt zdobył James Harden, a w ekipie z "Miasta Aniołów" najlepszy był Kobe Bryant - 22 pkt.