Przyznał, że w niedzielę Polki, w starciu z Rumunkami, nie zasłużyły na medal.

 

Rumunia bezlitosna w małym finale. Polki czwartą drużyną świata

 

"Po kiepskich pojedynkach grupowych zagrały dwa dobre spotkania - z Węgierkami i Rosjankami. Nasze +koszty dotarcia+ do pojedynku o brąz były jednak bardzo duże. Poza tym potwierdziła w niedzielę swój geniusz Cristina Neagu, którą pamiętam doskonale z czasów, kiedy grała w zespołach młodzieżowych. Już wtedy zaczynała być gwiazdą. Rzuca bramki, które trudno zapomnieć" - dodał były szkoleniowiec reprezentacji Polski kobiet i mężczyzn.

 

Jak podkreślił, biało-czerwone grały w duńskich mistrzostwach węższym składem niż rywalki.

 

"Potrzeba nam szerszego zaplecza. W takim turnieju ważna jest pierwsza siódemka, ale nie mniej istotna jest druga, potrafiąca utrzymać poziom. Zawiodły trochę, jeśli chodzi o skuteczność, nasze skrzydłowe. Rewelacją była na pewno Monika Kobylińska. Refleksja jest taka, że trzeba położyć większy nacisk na szkolenie młodzieży" - analizował.

 

Jego zdaniem na dobrym wyniku trochę cieniem kładą się aż cztery porażki Polek.

 

"Regulamin zawodów jest taki, że Rosjanki, które przegrały jeden mecz, są za nami w tabeli. Ale osiągnięty wynik daje nam przede wszystkim szansę na walkę o udział w igrzyskach olimpijskich. Dlatego nie ma co popadać w pesymizm" - podsumował Łakomy.