Głos w sprawie zabrał także Guillem Balague, ekspert Sky Sports:

 

Barcelona jak Legia: Odwołała się do CAS


– Myślę, że Paco Jemez na konferencji prasowej tylko po części odnosił się do sędziów. Mówił także o postawie piłkarzy Realu. Oni zdecydowali, że strzelą jak najwięcej bramek, kiedy przecież istnieje niepisana zasada, że jeśli przez ponad godzinę grasz na dziewięciu zawodników, to po prostu nie dobijasz rywala. Coś takiego zdarzyło się Realowi Madryt po raz pierwszy w historii. Na przykład, kiedy Hiszpania prowadziła z Włochami w finale EURO 2012 4:0, Iker Casillas poprosił arbitra, żeby nie doliczał ani minuty... – napisał dziennikarz urodzony w Barcelonie.

Inne zdanie ma natomiast Guti, który spędził w Realu bite 15 lat:

– Gdyby Real Madryt mógł trafić w sobotę piętnaście goli, trafiłby piętnaście. Nie ma znaczenia, że przeciwko dziewięciu zawodnikom Rayo. Dostają pieniądze za to, żeby wygrywać. Jeśli zdobywają więcej bramek, to publiczność wraca do domów jeszcze bardziej zadowolona, w lepszych nastrojach są sami piłkarze. Dla mnie większym brakiem szacunku jest ciągłe wymienianie piłki w środku pola, gdy czterech zawodników podaje do siebie a jeden rywal biega za piłką. Strzelenie dziesięciu goli osłabionemu przeciwnikowi nie jest dla mnie brakiem respektu.

Hiszpan odniósł się także do atmosfery na Bernabeu. Mimo okazałego zwycięstwa, stadion wcale swoich piłkarzy nie dopingował...

– To są po prostu okoliczności meczu. Rayo zostaje w dziewiątkę, Real strzela dziesięć goli i Bernabéu musi być zadowolone. Uważam, że to dobry wynik, który pozwoli piłkarzom i trenerowi zdobyć zaufanie i ruszy drużynę do przodu. Jasne, twój zespół nie prezentuje się dobrze. Ale zdobywa dziesięć goli. I to najlepszy powód do tego, by go wspierać.