Tradycyjnie w okresie świąteczno-noworocznym rozgrywki Premier League nabierają tempa. Tym razem, oprócz tradycyjnie rozgrywanych spotkań w Boxing Day, zespoły wyjdą na boiska 28 grudnia, choć hitowe starcie Leicester - Manchester City odbędzie się dzień później, oraz w drugi dzień nowego roku.

 

Święta po piłkarsku! Jak Boże Narodzenie spędzają Lewandowski i spółka?

 

Niespodziewanego lidera z Leicester, którego piłkarzem jest Marcin Wasilewski, czeka w sobotę trudny sprawdzian na Anfield. Gospodarze, których po raz 16. poprowadzi niemiecki szkoleniowiec Juergen Klopp, w trzech ostatnich występach powiększyli swój dorobek ledwie o punkt. Tymczasem "Lisy" są niepokonane od 26 września, a ich licznik spotkań bez porażki wskazuje już 10.

 

Ostatnio głównym kłopotem "The Reds" jest defensywa i szybko tracone bramki.

 

- Musimy być skoncentrowani od pierwszej sekundy. Słabe początki meczu zdarzają nam się stanowczo zbyt często. Chciałbym szybko bronić prowadzenia 1:0 niż mieć sporo czasu na odrobienie 0:1 - zaznaczył Klopp, którego jedenastka traci do lidera 14 pkt, a pięć do strefy oznaczającej udział w europejskich pucharach w przyszłym sezonie.

 

Do składu Liverpoolu wrócą prawdopodobnie belgijski bramkarz Simon Mignolet i chorwacki obrońca Dejan Lovren, który zastąpi na środku defensywy kontuzjowanego Słowaka Martina Skrtela.

 

Trener "Lisów" Claudio Ranieri przede wszystkim liczyć będzie na duet swoich snajperów - Jamie Vardy i Algierczyk Riyad Mahrez zdobyli w sumie 28 z 37 uzyskanych przez drużynę w dotychczasowych meczach. W ostatnich tygodniach formą imponuje zresztą cały zespół, który z 10 pojedynków osiem rozstrzygnął na swoją korzyść.

 

Włoch zwrócił uwagę, że Leicester City prezentuje równą formę od dłuższego czasu, gdyż jeszcze w poprzednich rozgrywkach - pod wodzą Nigela Pearsona - ekipa odnotowała siedem zwycięstw w kończących sezon dziewięciu spotkaniach.

 

"Wtedy drużyna w świetnym stylu obroniła się przed spadkiem. Stabilizacja na fantastycznym poziomie jest zatem zauważalna. Dlaczego mielibyśmy tego nie kontynuować? Dlaczego nie możemy być jak Forrest Gump, który ciągle biegł, biegł i biegł" - zastanawiał się Ranieri, podkreślając, że jego podopieczni nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

 

Przyznał, że jednym ze źródeł sukcesów jest atmosfera w zespole.

 

- Jesteśmy grupą przyjaciół. W szatni jest świetny nastrój, wszyscy są sobie bliscy. Może nie mamy takiej piłkarskiej jakości, jak Manchester City czy Arsenal, ale wspólnie ciężko pracujemy na sukces. Mamy zasadę, że każdą piłkę, każdą akcję traktujemy, jakby miała być ostatnią. Każdy daje z siebie maksimum, niezależnie, czy to pierwsza, czy ostatnia minuta meczu - dodał szkoleniowiec lidera.

 

Innym ważnym wydarzeniem sobotniej kolejki będzie ponowny debiut Guusa Hiddinka w roli trenera Chelsea. Londyńczycy, którzy zajmują 15. pozycję w tabeli, podejmą plasujący się osiem lat wyżej Watford.

 

Holender zastąpił zwolnionego przed tygodniem Jose Mourinho. Już bez Portugalczyka "The Blues" pokonali Sunderland 3:1, ale drużynę prowadzili wtedy asystenci Steve Holland i Eddie Newton.

 

- Wygrana przed tygodniem na pewno poprawiła wszystkim humory, ale zalecam ostrożność. Przed nami bardzo trudne mecze i ciężkie zadanie. Gdyby wszystko przebiegało po myśli władz klubu przecież by mnie tu nie było...  - podkreślił Hiddink, który pracował już w Chelsea w 2009 roku - także jako zastępca zwolnionego Brazylijczyka Luiza Felipe Scolariego - doprowadzając zespół do półfinału Ligi Mistrzów i triumfu w Pucharze Anglii.

 

Na potknięcie lidera w Liverpoolu najbardziej liczą kibice i piłkarze Arsenalu, który z 36 pkt jest drugi w tabeli i do lidera traci dwa. "Kanonierzy" na wyjeździe zmierzą się z Southampton FC. "Święci" nie wygrali żadnej z pięciu ostatnich potyczek i spadli na 12. miejsce. W trzech poprzednich sezonach z londyńczykami na własnym stadionie jednak nie doznali porażki.

 

Z czołówki teoretycznie najłatwiejsze zadanie czeka w świąteczną sobotę trzeci Manchester City (32 pkt), który podejmie przed ostatni Sunderland, oraz czwarty Tottenham Hotspur (29 pkt), który zagra z 16. Norwich City.

 

Bournemouth AFC Artura Boruca, po trzech wygranych z rzędu i awansie na 14. miejsce, przed swoimi kibicami spotka się z szóstym w tabeli Crystal Palace, a otwierająca strefę spadkową ekipa Swansea City, której bramkarzem jest Łukasz Fabiański, o pierwsze od 24 października zwycięstwo powalczy z mającym pięć punktów więcej West Bromwich Albion, który także o pięć lokat jest wyżej w tabeli.