Poprzednie zwycięstwo filadelfijczycy odnieśli 1 grudnia, kiedy we własnej hali wygrali z Los Angeles Lakers 103:91.

 

"Sixers" wciąż jednak są na dobrej drodze, by zostać drużyną, która zanotuje najgorszy sezon w historii NBA. By tak się nie stało, z pozostałych 50 meczów muszą wygrać co najmniej sześć. Niechlubnym rekordzistą jest drużyna Charlotte Bobcats. Z powodu lokautu rozgrywki 2011/12 były skrócone z 82 do 66 spotkań, a zespół ten zdołał wygrać tylko siedem z nich.

 

Gortat zdobył 25 punktów. Czwarte z rzędu zwycięstwo Wizards

 

Wśród zwycięzców najlepszy był Isaiah Canaan, który zdobył 22 punkty. Dla "Słońc" 21 uzyskał Brandon Knight.

 

Suns nie tylko przegrali, ale również z powodu kontuzji kolana stracili najlepszego strzelca Erica Bledsoea. 26-letni rozgrywający opuścił parkiet w drugiej kwarcie.

 

Drugiej z rzędu porażki doznali koszykarze Cleveland Cavaliers. Najlepszy zespół Konferencji Wschodniej uległ na wyjeździe Portland Trail Blazers 76:105.

 

"Jedną z rzeczy, za które kocha się NBA, jest to, że w tej lidze wszystko może się zdarzyć. Zagraliśmy naprawdę dobry mecz zarówno w obronie, jak i w ataku" - powiedział trener Trail Blazers Terry Stotts.

 

Goście praktycznie nie nawiązali walki. Już po pierwszej kwarcie przegrywali 12:34. To druga z rzędu porażka "Kawalerzystów", którzy dzień wcześniej ulegli broniącym tytułu Golden State Warriors 83:89.

 

"To, że graliśmy dzień po dniu nie może być wymówką. Dziś od początku brakowało nam energii. Dostaliśmy tęgie lanie i rywalom należy się za to szacunek. Nie pokazaliśmy niczego wartościowego" - przyznał LeBron James. Gwiazdor Cavaliers na swoim koncie zapisał tylko 12 pkt, trafiając cztery z 13 rzutów.

 

Trail Blazers wygrali choć w ich szeregach zabrakło kontuzjowanego Damiana Lillarda. Pod jego nieobecność dominował Allen Crabbe. 23-latek rozegrał najlepszy mecz w karierze, zdobył 26 pkt.

 

Po raz piąty w tym sezonie po co najmniej 20 punktów i zbiórek miał Andrew Drummond. Tym razem środkowy Detroit Pistons uzyskał w obu elementach dokładnie po 22, ale jego drużyna uległa we własnej hali Boston Celtics 93:99.

 

Ciekawie było w Nowym Orleanie, gdzie miejscowi Pelicans pokonali Houston Rockets 110:108. Decydujące punkty na 2.14 min przed końcem zdobył Anthony Davis. Później żadna z ekip nie powiększyła już dorobku.

 

W całym meczu Davis uzyskał 24 pkt i miał 13 zbiórek. Eric Gordon dołożył 26 pkt. Wśród pokonanych najskuteczniejszy był James Harden - 25 pkt.

 

Minionej nocy grała także drużyna Marcina Gortata. Washington Wizards pokonali na wyjeździe Brooklyn Nets 111:96. "Czarodzieje" z bilansem 14-14 zajmują 11. miejsce w Konferencji Wschodniej.

 

Polski środkowy znów rozegrał świetny mecz. Przebywał na parkiecie 30 minut i zdobył 25 punktów. Trafił 10 z 15 rzutów z gry i pięć z sześciu wolnych. Miał także siedem zbiórek, trzy asysty, blok, przechwyt i dwie straty.