Artur Siódmiak: Wielokrotnie ratowałeś mnie z opresji, teraz również dbasz o formę naszych reprezentantów. Doprowadzasz ich do stanu używalności.

 

Jerzy Buczak: Można tak powiedzieć. Doskonale wiesz z własnego doświadczenia, jak to u nas wygląda od strony medycznej. Przed nami kolejne mistrzostwa i kolejna ciężka praca.

 

Syprzak idzie na łatwiznę. Gra w FIFĘ... Barceloną

 

Ile lat współpracujesz z reprezentacją? Ponad dwadzieścia na pewno...

 

Dwadzieścia pięć lat!

 

Dwadzieścia pięć lat... To szmat czasu. Przeżyłeś wszystkich trenerów.

 

Nie przesadzaj. Staram się pomóc wszystkim zawodnikom, przez tyle lat jakoś się to udaje. Zresztą nie tylko ja, bo jest z nami lekarz, jest drugi fizjoterapeuta, więc sztab medyczny bardzo dobrze funkcjonuje.

 

Często o tym sztabie medycznym zapominamy, a jest on bardzo istotny. Potwierdzam, bo pamiętam, jak na mistrzostwach świata w 2011 roku przeleżałem u was na kozetce wiele godzin.

 

To już historia, ale pamiętam, że pod koniec turnieju żartowaliśmy: "Artur, chodź jeszcze jeden zabieg Ci zrobimy, bo jednego brakuje do setki".

 

Sztab medyczny funkcjonuje niemal 24 godziny na dobę. Często spotkania kończą się o godzinie 22.00, zawodnicy przychodzą, a wy pracujecie do rana. Prawda?

 

Potwierdzam. Sam dobrze o tym wiesz, bo wiele lat pracowaliśmy ze sobą.

 

Rozmowa Artura Siódmiaka z Jerzym Buczakiem w załączonym materiale wideo.