W ostatnim środowym meczu 13. kolejki Tauron Basket Ligi Polfarmex Kutno podejmowało Anwil Włocławek. Było to szczególne spotkanie dla Kamila Łączyńskiego, który jeszcze w tamtym sezonie był zawodnikiem gospodarzy. Z jego pojawieniem się w klubie wiązano duże nadzieje, lecz polski rozgrywający nie był w stanie natchnąć swoich kolegów, choć notował całkiem niezłe wyniki (9,9 punktu i 4 asysty na mecz.). Zresztą nie ma też co nadużywać pozycji "rozgrywającego", gdyż mimo tego, że jest to jego nominalna pozycja, to w Polfarmeksie często musiał godzić się z inną rolą. W Anwilu jest już kreatorem, więc z pewnością jest zadowolony.

 

Top10 12. kolejki TBL: Młot w ręku Żołnierza i rakiety Sokoła! (WIDEO)

Oba kluby dzielił w tabeli zaledwie jeden punkt. Co ciekawe od meczu Polfarmex - Anwil obie drużyny rozpoczęły rok 2015, wtedy górą byli ci pierwsi, którzy po dramatycznym meczu wygrali 78:71. Można było mieć więc nadzieję, że na zakończenie tego roku widowisko będzie równie wystrzałowe. Początek jednak zawiódł, gdyż mało było składnych akcji, a królował chaos. Zresztą o wszystkim mówił wynik do przerwy był niesamowicie niski, goście prowadzili... 19:18. Najwięcej punktów miał na koncie Josh Parker (7). Dużo było więc walki na tablicy, zbiórek i niecelnych rzutów. 37 oczek w 20 minut? Wynik taki sobie...

Dużo lepiej było w trzeciej kwarcie, w której sami goście zdobyli... tyle samo punktów, ile w poprzednich dwóch! Choć zapowiadało się nieciekawie, bo Polfarmex w prostej sytuacji stracił piłkę, to później jednak gra obu stron szła ku górze. Tym razem do zbiórek dochodziły też skuteczne dobitki. Anwil prowadził więc przed czwartą kwartą 38:32, lecz nie mógł czuć się pewnie, prowadząc tak nisko. I to mimo niesamowitej dyspozycji Davida Jelinka, który w pewnym momencie ostatniej odsłony wziął sprawy w swoje ręce i trafiał praktycznie z każdej pozycji. Rzut za trzy, indywidualna akcja - wszystko wchodziło. Gospodarze bazowali na akcjach tercetu Parker-Johnson-Fraser, a także błędach gości, którzy łatwo dopuszczali do rzutów na trzy punkty. Skorzystali z tego choćby Zyskowski i Malczyk.

Później punkty dla Anwilu zaczął zdobywać Skibniewski, ale gospodarze nie odstawali. Końcówka była prowadzona w nerwowej atmosferze - głównie wśród zawodników Polfarmeksu, którzy często oddawali rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Nie przeszkadzało to im w konsekwentnym niwelowaniu strat. Na dwie minuty przed końcem zdołali nawet wyrównać, lecz chwilę później znowu przegrywali trzema oczkami (54:57). Decydującym momentem tego spotkania była decyzja sędziów, którzy w spornej sytuacji przyznali piłkę Anwilowi. Gospodarze musieli więc faulować - do dwóch rzutów wolnych podszedł Stelmach, który trafił tylko raz, ale to wystarczyło, by zyskać wystarczającą przewagę.

 

Polfarmex Kutno - Anwil Włocławek 54:58 (8:10, 10:9, 14:19, 22:20)

 

Polfarmex Kutno: Michael Fraser 11, Joshua Parker 11, Kevin Johnson 10, Jarosław Zyskowski 8, Marcin Malczyk 5, Bartłomiej Wołoszyn 3, Jacek Jarecki 2, Grzegorz Grochowski 2, Mateusz Bartosz 2, Michał Gabiński 0.

 

Anwil Włocławek: David Jelinek 20, Robert Skibniewski 10, Fiodor Dmitriew 8, Kamil Łączyński 6, Robert Tomaszek 6, Piotr Stelmach 5, Bartosz Diduszko 2, Grzegorz Kukiełka 1, Kervin Bristol 0.