- A my wszyscy trzymajmy za kadrę kciuki - powiedziała PAP, podkreślając, że Polki pokazały zarówno w poniedziałkowym spotkaniu z Rosją (2:3), jak i w pojedynku z Belgijkami, że potrafią dobrze grać.

 

Jak on to zrobił?! Szalona obrona koreańskiego libero! (WIDEO)

 

Z Rosjankami było blisko zwycięstwa, bo przecież dziewczyny prowadziły już 2:0. We wtorek niestety potwierdziło się, że z Belgią nam się ostatnio nie układa. Ale to jest sport, to jest siatkówka. Wydarzyło się w niej już tyle nieprzewidzianych rzeczy. Matematycznie mamy wciąż szansę na wyjście z grupy i trzeba wierzyć, że się uda - dodała była rozgrywająca, mająca na koncie ponad 350 występów reprezentacji.

Przyznała, że sytuacja jest skomplikowana i nie wszystko już zależy od gry podopiecznych trenera Jacka Nawrockiego.

 

- Nie ma co się oglądać na innych. Włoszki to solidny zespół, ale nie ma co się załamywać, tylko wyjść na parkiet i walczyć o zwycięstwo. W takich sytuacjach bardzo ważna jest +głowa+ - zauważyła asystentka argentyńskiego szkoleniowca MKS Tauron Dąbrowa Górnicza Juana Serramalery.

 

Kiedyś gwałtowane zwroty akcji w meczu siatkarskim zdarzały się głównie w żeńskich spotkaniach. Można było więc to +zwalić+ na kobiecą psychikę. Obecnie coraz częściej przestoje jednej drużyny, seryjnie zdobywane punkty drugiej, trafiają się w pojedynkach męskich. Po prostu wszystko zależy od koncentracji. Trzeba ją zachować przez każdego seta, cały mecz. Nie wolno ani na moment nabrać przekonania, że mecz jest już rozstrzygnięty. To bywa bardzo niebezpieczne. Decydują często o wyniku niuanse, jedna źle zagrana piłka - zakończyła Magdalena Śliwa.