Marcin Matkowski uważa, że Argentyna to bardzo dobry przeciwnik dla polskiej ekipy, która po raz pierwszy znalazła się w 16-zespołowej elicie Pucharu Davisa.

 

Rywale? Tylko na korcie! Ładny gest De Scheppera

- Oczywiście nie jest łatwo, rywale będą faworytami. Ale wierzę, że w Polsce, na szybkiej nawierzchni, na której graliśmy w 2015 roku, jesteśmy w stanie z nimi wygrać - zaznaczył doświadczony deblista.

Szymanik zwrócił uwagę, że najważniejsze jest to, iż biało-czerwoni będą gospodarzem tego spotkania i unikną dalekiej oraz męczącej podróży do Ameryki Południowej.
Niewątpliwie cały kalendarz jest tak skonstruowany, że jeżeli mielibyśmy lecieć do Argentyny i grać w trudnych warunkach oraz przeciwko dużej liczbie kibiców, to byłoby zdecydowanie trudniej - argumentował.
W poprzednim sezonie Polacy wszystkie trzy mecze w Pucharze Davisa grali u siebie i każdy z nich zakończył się ich zwycięstwem, co zaowocowało historycznym awansem. W pamięci pozostała jednak także niska frekwencja na trybunach. Matkowski ma nadzieję, że w Gdańsku (4-6 marca) sytuacja pod tym względem znacznie się poprawi.

- Hala jest bardzo duża, więc miejsca na pewno będą. Bardzo mocno liczę na doping, bo wtedy gra się dużo lepiej - podkreślił.

Nie chciał wdawać się w rozważania na temat tego, czy w składzie rywali znajdzie się Juan Martin del Potro. Tenisista ten ma na koncie kilka znaczących wyników, ale w ostatnich latach głównie zmagał się z kontuzjami.
Kto przyjedzie, to przyjedzie. To w ogóle nie jest nasze zmartwienie. Dla nas najważniejsze, żeby wszyscy w naszej drużynie byli zdrowi i mieli formę. Jeśli tak będzie, to wierzę, że jesteśmy w stanie pokonać Argentynę w każdym składzie - oznajmił.
Szymanik z kolei przyznał, że sztaby szkoleniowe obu ekip mają już pomysł na składy, ale nie zamierzają ich przedwcześnie ujawniać ze względów taktycznych.

- To też jest trochę taka jakby zasłona dymna. Kto będzie, kto nie będzie. Nie wychodzą takie informacje na zewnątrz przed czasem, żeby różnych rzeczy nie podawać przeciwnikom na tacy - zwrócił uwagę kapitan biało-czerwonych.

Jak dodał, dokładnie analizuje grę przeciwników, którzy są licznie reprezentowani w najlepszej "100" rankingu ATP.

- Co najmniej sześciu jest z czołowej setki na dzień dzisiejszy. Także wiadomo, kogo się spodziewać i czego się spodziewać po nich. A druga sprawa jest taka, że jeśli chodzi o grę singlową, to tutaj będzie decydowała nawierzchnia, a ona jest naszym atutem w tym momencie. Nie będę się skupiał na tym, czy wyjdzie del Potro, czy Juan Monaco, czy Leonardo Mayer, czy Diego Schwartzman, czy Federico Delbonis, czy ktokolwiek inny, bo na to nie mam wpływu. Przyjmiemy to, co dostaniemy - podsumował.

Szymanik zaznaczył, że to bardziej doświadczeni - jeśli chodzi o grę w elicie Pucharu Davisa - rywale będą faworytem, a dzięki temu presja będzie spoczywała właśnie na zespole gości.
My weszliśmy do Grupy Światowej. Mecz po meczu będziemy robić swoje i na pewno tanio skóry nie sprzedamy - zaznaczył.