Mateusz Borek: Jak czujesz się po przyjeździe do Nowego Jorku?

 

Artur Szpilka: Czuję się świetnie. Jest dość ciepło. W ostatnim czasie w Houston może nie było mrozów, ale było zimno, trzeba było chodzić w kurtce, a tutaj na szczęście nie. Do walki zostało jeszcze kilka dni. Jestem mega podekscytowany, bardzo spokojny, ale podekscytowany.

 

Szpilka z Nowego Jorku: Jestem jak Rocky! I to nie jest film

 

W sobotę zobaczymy walkę, która odróżni chłopca od mężczyzny?

 

Na pewno pokaże wiele spraw, rozwiąże wiele zagadek. To walka o mistrzostwo świata, więc trzeba dać z siebie wszystko. Jedno mogę na 100 proc. zagwarantować – mam na tą walkę kilka opcji. Nie jedną. Jest półdystans, jest walka na dystans, są nogi. Nie powiem, jak zacznę, ale rozmawiamy o tym trenerem. Wydaje mi się, że Wilder będzie czuł się niekomfortowo. Jak to nie pójdzie, to po trzech rundach zaczniemy coś innego.

 

Dziś trening medialny…

 

Niczego nie mam zamiaru pokazywać. Podobnie, jak przed walką z Adamkiem. Zero tarcz, tylko walka z cieniem. I uśmiechy. Jestem mega zmotywowany. 16 stycznia będzie pierwszy polski mistrz świata w wadze ciężkiej.

 

Całą rozmowę z Arturem Szpilką zobacz w materiale wideo.