21 stycznia w Melbourne siąpiło już o brzasku. Tony Roche, przyjaciel Lleytona starannie zapinał guziki od eleganckiej koszuli. Rochey w krawacie to rzadkość. Dżentelmen z Wagga Wagga, były trener Ivana Lendla i Rogera Federera, zdecydowanie preferuje sportowy dres i szorty. Jednak w dniu meczu Lleytona, federacja australijska postanowiła zerwać z łóżek legendarnych graczy. Australijska poczta przygotowała wyjątkową serię znaczków pocztowych z wizerunkiem najwybitniejszych postaci tenisa. Kapuśniaczek sączył się z nieba, a dawni mistrzowie na raty nadciągali na maleńki kameralny kort zanurzony w ciszy pochmurnego nieba. Zabrakło kobiety o wyjątkowo pięknej duszy – Evonne Goolagong Cawley, która wspiera smyki z ubogich rodzin. Pojawili się Pat Cash, Pat Rafter, John Newcombe, Ashley Cooper, Frank Sedgman, Ken Rosewall i człowiek o wspaniałym, radiowym głosie – Fred Stolle. Stolle zdradził tajemnicę sukcesu: oprócz wody mineralnej należy regularnie przepłukiwać gardło whisky. Stosując metodę mistrza, można być pewnym, że głos będzie donośny. Stojąc nad rzeką Yarra w Melbourne, usłyszą cię kangury stacjonujące w okolicach Port Augusta…

 

Australian Open od kulis!

 

Sir Donald Bradman

 

Aż do 1997 roku poczta australijska wydawała na znaczkach przedstawicieli rodziny królewskiej. Pierwszym, „zwykłym śmiertelnikiem”, który wyłamał się z owej tradycji był fenomenalny przedwojenny krykiecista – sir Donald Bradman. To człowiek czczony niczym Bóg w Australii. 25 lutego minie 15 lat od jego śmierci… Bradman miał niezwykłe wyczucie w dłoni, czarował publiczność znakomitą grą. Jego talent przyrównywano do tchnienia jakie wydaje z siebie na korcie 17-krotny zwycięzca turniejów Wielkiego Szlema Roger Federer. Bradman był równie wybitny w swojej dziedzinie jak dawny król F1, trzykrotny mistrz świata Ayrton Senna. Każda osoba wyróżniona przez Australia Post otrzymuje replikę pocztowego znaczka ozdobioną 24-karatowym złotem. Na liście są takie sławy jak artysta Arthur Boyd, olimpijczycy Herb Elliott, Betty Cuthbert, Shirley Strickland, muzyk country Slim Dusty, naukowcy: profesorowie Donald Metcalf, Peter Doherty, Gustav Nossal czy śpiewaczka operowa Joan Sutherland. Niestety, cudnej Joan już nie ma wśród nas. Zdała sprzęt 10 października 2010 roku w Szwajcarii. Od tamtej pory Roger Federer nie może wygrać Australian Open… Klątwa jakowaś czy cuś? Pierwszym tenisistą, który wylądował na znaczku pocztowym wydanym przez Australia Post był Rod Laver. Leworęczny mistrz z Rockhampton otrzymał owo wyróżnienie w 2003 roku. W tym samym roku zaszczyt pojawienia się na znaczku spotkał Margaret Court. Kiedy patrzy się jak porusza się po korcie 78-letni Rod Laver, który żwawo odbija piłeczki z dziećmi z akademii Evonne Goolagong Cawley, a obok niego pląsa Alicia Molik, człowieka ogarnia gigantyczne wzruszenie. Rod bardzo cieszy się widząc dzieci, które chcą spróbować swoich sił na korcie. Rodzice brzdąców przyklejali z ciekawości nosy do ogromnej siatki odgradzającej publiczność od 11-krotnego zwycięzcy Wielkiego Szlema w grze pojedynczej.

 

Lleyton Hewitt dołączył do legend, które widnieją na znaczkach pocztowych. Znalazł się w panteonie gwiazd obok George’a Moore’a, Prue Acton, Davida Campese, Cate Blanchett, Nicole Kidman, Russella Crowe, AC/DC, INXS czy Men at Work. Kiedy we wtorek wieczór, po wygranej z Jamesem Duckworthem wyszedł na bosaka z szatni, aby przywitać się z rodzicami, siostrą i Markiem Webberem, wyglądał jak Harry Hopman, który przed II wojną światową grał w tenisa bez obuwia. „You’re barefoot (jesteś na bosaka). Jak cię znam, mógłbyś tak biegać przez 5 setów” – rzekł do Lleytona Mark Webber. „Ty wyglądasz na niezwykle zrelaksowanego. Na Silverstone byłeś bardziej spięty” – wyznał mistrz Wimbledonu z 2002 roku i poprawił plastry na dużych palcach…