Michał Lichnowski przez ogólnopolskie media został nazwany bohaterem, bo przed meczem z Energą Czarnymi Słupsk (83:81) rzucił się do udzielania pierwszej pomocy kibicowi, który zasłabł podczas rozgrzewki. Młody koszykarz PGE Turowa natychmiast zareagował, gdy mężczyzna osunął się na ziemię i rozpoczął masaż serca, a jego koledzy zaczęli wołać ratowników medycznych.

 

Koszykarz ratuje kibica

 

Ci pojawili się po kilkudziesięciu sekundach i przejęli "akcję ratunkową". Wieczorem klub poinformował, że mężczyzna został przewieziony do szpitala i czuje się dobrze. Jak się okazało, nie mogło być inaczej, bo tak naprawdę nic mu się nie stało. Całe zdarzenie było zaplanowaną akcją społeczną, jak pisze klub w swoim oświadczeniu. PGE Turów Zgorzelec chciał rzekomo zwrócić uwagę na problem udzielania pierwszej pomocy przez świadków zdarzeń.

 

Kilkanaście dni wcześniej w niemieckiej części miasta - Goerliz - zmarła 37-letnia kobieta, która zasłabła w pracy. Jej koleżanki i koledzy wezwali pogotowie i nie zaczęli jej udzielać pierwszej pomocy. Klub, w porozumieniu z kliniką w Goerliz i Grupą Ratownictwa Medycznego ze Zgorzelca starannie zaplanował tę akcję. Wszystkie osoby, biorące udział w przedstawieniu (takie słowo pojawia się w oświadczeniu klubu), były o tym dokładnie poinformowane. W akcji koszykarz Turowa Zgorzelec miał symbolizować osobę, zajętą swoimi sprawami, która jednak zostawia je z boku, gdy w grę wchodzi ludzkie życie.

 

Film ze zdarzenia w załączonym materiale wideo (Uwaga: nie najlepsza jakość nagarnia)

 

Całość oświadczenia klubu znajduje się W TYM MIEJSCU