Gośćmi Przemysława Iwańczyka w audycji radiowej Polsatsport.pl byli tym razem: senator Andrzej Person, Dyrektor ds. Sportu Telewizji Polsat Marian Kmita, jego zastępca Piotr Pykel oraz dziennikarz Polsatu Sport Tomasz Włodarczyk. Tematem były mistrzostwa Europy w piłce ręcznej, które w drugiej połowie stycznia odbyły się w Polsce.

 

Kibice zachwyceni Euro: Polacy to najwspanialszy naród świata!

Andrzej Person:

To nie była pierwsza, ani nawet nie setna duża impreza, na której byłem, dlatego z pełną satysfakcją mogę podpisać się pod ocenami, że była absolutnie nadzwyczajna. Organizacja i publiczność to największy sukces Polski na tych mistrzostwach. Myślę, że na najwyższym poziomie był również sposób pokazania kibicom przekazu telewizyjnego z tej imprezy.

Marian Kmita:

Powinniśmy być dumni, że trzecia z rzędu duża impreza sportowa w Polsce została przeprowadzona bez zarzutu, jeśli chodzi o organizację i postawę polskiej publiczności. Nie dotyczy to wyłącznie obecności kibiców na trybunach sportowych aren, ale również w strefach kibica i tego, jak Polacy przyjęli te czterdzieści tysięcy obcokrajowców, którzy pojawili się w naszym kraju. To, co obserwowaliśmy od pierwszego, do ostatniego dnia mistrzostw to pewien rodzaj zaskoczenia. To jest trzecia impreza w przeciągu czterech lat, bo mamy za sobą Euro piłkarskie i mundial siatkarski, ale ci Niemcy, którzy tu przyjechali wydawali się być z innego środowiska. Nie dowierzali, ze jest tu porządna droga, czysty dworzec, szybka kolej, ale również hale, bo nie mówię wyłącznie o ultranowoczesnej jak na nasze warunki Tauron Arenie, ale również o Hali Stulecia we Wrocławiu - długofalowej inwestycji niemieckiej, z której my wciąż korzystamy. Niemieccy kibice byli bardzo aktywni od pierwszego dnia rozgrywania meczów we Wrocławiu i ta aktywność w sposób naturalny przeniosła się do Krakowa.

 

Powinniśmy być dumni z tego, że każda z tych trzech imprez buduje i utrwala bardzo dobry wizerunek Polski i Polaków i to bez względu na to, kto rządzi: czy to rządzi prawica, lewica, czy centrum, PIS, czy PO, ten obraz nie jest zachwiany. Możemy mieć pewien dyskomfort, tak jak mieliśmy go wówczas, gdy drużyna Franciszka Smudy po porażce z Czechami we Wrocławiu żegnała się z Euro 2012. Po meczu z Chorwacją również było nam bardzo przykro, bo co tu się oszukiwać, ten sukces sportowy jest kardynalnym i niepodzielnym elementem wspomnienia o mistrzostwach. Elementu sportowego tym razem zabrakło. Jest to cień, który psuje nam humor i nie możemy dziś się tak cieszyć, jak moglibyśmy się cieszyć, gdyby ta drużyna zagrała w półfinale.


Piotr Pykel:

W pewnym sensie jest to udowadnianie normalności, że potrafimy świetnie organizować imprezy sportowe. Zarówno mistrzostwa Europy w piłce nożnej, jak i mistrzostwa świata w siatkówce, ale również ta impreza - mistrzostwa Europy w piłce ręcznej, rzeczywiście budują polską markę. Rozmawiałem wczoraj przez chwilę z hiszpańskim dziennikarzem, którego znam już od dosyć dawna i powiedział mi, że organizacja tej imprezy jest perfekcyjna. Brakowało jednak czegoś takiego, co Hiszpanie zrobili podczas mistrzostw świata 2013. Wszystkie hiszpańskie firmy będące przy piłce ręcznej stworzyły platformę promocyjną wraz z rządem. Miała ona pokazać, że Hiszpania jest świetną marką i wcale nie jest w kryzysie, a był to okres, gdy Hiszpania była w bardzo dużym kryzysie gospodarczym. Polska, która w kryzysie gospodarczym w tej chwili nie jest, która się dobrze rozwija, robi za mało, by poprzez te imprezy pokazywać, jak wielki skok cywilizacyjny wykonaliśmy przez ostatnie 26 lat.


Cała rozmowa w załączonym materiale.