Oskarżeni są ponadto ojciec piłkarza oraz obecny prezes Barcelony Josep Maria Bartomeu i jego poprzednik Sandro Rosell.

 

Ronaldo wciąż lata do Maroka. Wbrew zakazom

 

Komunikat w tej sprawie prokuratura wydała kilka godzin po przesłuchaniu Neymara przez najwyższą instancję sądową w Hiszpanii do rozstrzygania kwestii finansowych - Audiencia Nacional - w Madrycie. Piłkarz odpowiadał na pytania półtorej godziny. Po opuszczeniu gmachu sądu nie skomentował wydarzenia, ale zatrzymał się przy kibicach, aby z kilkoma z nich się sfotografować.

 

Według Barcelony transfer Neymara w maju 2013 roku wyniósł ją 57,1 mln euro, z czego 17,1 mln euro otrzymał poprzedni klub Brazylijczyka - Santos, a pozostałe 40 mln trafiły do firmy ojca piłkarza, Neymara Santosa. Śledztwo hiszpańskiej prokuratury wykazało jednak, że kataloński klub zapłacił około 83,3 mln euro.

 

Poszkodowany przy tej transakcji miał być brazylijski fundusz inwestycyjny DIS, posiadający 40 proc. praw do zawodnika. Ostatecznie DIS uzyskał tylko 6,8 mln euro z sumy 17,1 mln wypłaconej Santosowi, który również uważa się za oszukanego przez swego wychowanka.

 

Nie jest to jedyna procedura prawna wszczęta w Brazylii i Hiszpanii przeciwko Neymarowi. We wrześniu ubiegłego roku brazylijski wymiar sprawiedliwości zamroził część aktywów piłkarza (43,5 mln euro) za domniemane oszustwo podatkowe za lata 2011-13. Śledczy twierdzą, że podejrzani sfałszowali wiele dokumentów, aby zapłacić mniej podatku brazylijskiemu fiskusowi.

 

Napastnik musi także zapłacić karę 103 tys. euro za nieprawidłowości podatkowe, gdy grał w Santosie w 2007 i 2008 roku