37-letni Bryant przebywał na parkiecie 33 minuty, miał pięć zbiórek i pięć asyst. Lakers po raz pierwszy w sezonie pokonali "Leśne Wilki". Dwa poprzednie mecze - w październiku i styczniu wygrywali rywale, oba różnicą tylko jednego punktu. "Teraz musimy odnosić zwycięstwa za wszelką cenę" powiedział po meczu Bryant.

 

Czy żona puści Tony'ego Parkera na igrzyska olimpijskie?

 

Dla przegranych najwięcej - 30 pkt uzyskał Andrew Wiggins. "Jeziorowcy" wygrywając z "Wilkami" przerwali serię dziesięciu porażek, jakie ponieśli w poprzednich meczach.

 

Houston Rockets, pomimo tego, że grali w osłabieniu (kontuzjowany Clint Capeli i zawieszony przez ligę Dwight Howard) pokonali u siebie Miami Heat 115:102. W pierwszej kwarcie goście prowadzili już ośmioma punktami (21:13), ale gospodarze ostatecznie doprowadzili do wyrównania 31:31, a trzy pozostałe kwarty bez problemów wygrali 29:24, 27:25, 28:22.

 

"Rakiety" były zespołem skuteczniejszym, trafili 16 z 35 oddanych rzutów za 3 pkt.

 

"Houston zdecydowanie zasłużyli na zwycięstwo. Zrobili to, co mieli. Narzucili nam swój styl gry i zmusili do popełnienia tak wielu błędów" - ocenił spotkanie szkoleniowiec trzykrotnych mistrzów NBA z Miami Erik Spoelstra.

 

W ekipie z Houston najwięcej - 26 pkt zdobył James Harden. Miał także 14 asyst. W Miami 17 pkt wywalczył Luol Deng. Gospodarze przerwały serię czterech wygranych Heat.

 

Nie udał się debiut nowego, tymczasowego szkoleniowca Phoenix Suns 36-letniego Earla Watsona, który w poniedziałek zastąpił Jeffa Hornacka. "Słońca" przegrały u siebie z Toronto Raptors 97:104, pomimo 30 pkt rzuconych przez Markieffa Morrisa.

 

Suns w ostatnim czasie spisują się fatalnie. Licząc od 20 grudnia są najgorszą drużyną w lidze. Z 22 meczów wygrali tylko dwa. Poprzednie spotkanie, ostatnie przed zmianą trenera, także przegrali, 78:91 na wyjeździe z Dallas Mavericks.