Ostatnie trzy spotkania Chelsea na Stamford Bridge kończyły się remisami 2:2 lub 3:3. ”The Blues” może jeszcze nie błyszczą jak w poprzednim sezonie, ale od przyjścia  Guusa Hiddinka jeszcze nie przegrali. Manchester gra ostatnio w kratkę, ale zwycięstwo 3:0 ze Stoke w ostatniej kolejce napawa optymizmem. Warto wspomnieć, iż menedżer ”Czerwonych Diabłów” Louis van Gaal mierzył się z obecnym szkoleniowcem Chelsea już siedmiokrotnie. Wygrał tylko raz, gdy prowadził Barcelonę w sezonie 98/99. Hiddink był wtedy trenerem Realu Madryt.

 

Arsenal budzi się ze snu zimowego. Niemoc przełamana kosztem Boruca

 

Pierwsza połowa należała do Manchesteru, który dominował i nie schodził z połowy gospodarzy. Chelsea wyglądała na zagubioną. Poważne zagrożenie ”The Blues” stworzyli dopiero w 45. minucie, gdy strzał Johna Terry'ego minimalnie minął bramkę Davida de Gei. Piłka odbiła się jeszcze od Daleya Blinda. Jak pokazały powtórki futbolówka trafiła w rękę Holendra. Sędzia jednak nie wskazał na jedenasty metr.

 

Kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy, boisko na noszach opuścił Kurt Zouma. Kontuzja Francuza wyglądała bardzo poważnie. Jego miejsce zajął Gary Cahill. Już chwilę później MU otworzył wynik. Jesse Lingard znalazł się w polu karnym i mocnym strzałem w okienko bramki nie dał szans Thibaut Courtois. Zasłużone prowadzenie gości. Po stracie gola, do roboty wzięli się gospodarze i od razu mieli dwie świetne okazje. W obu przypadkach gości ratował De Gea. ”The Blues” przycisnęli i dopięli swego w doliczonym czasie gry. Do siatki trafił Diego Costa. Remis utrzymał się do końca meczu.

 

Chelsea Londyn - Manchester United 1:1 (0:0)

Bramki: Costa 90+1 - Lingard 60